Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Frost / Nixon

wytrawny gracz...

Frost / NixonFrost / Nixon (2008) Francja, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Ron Howard  
scenariusz: Peter Morgan  
aktorzy: Michael Sheen, Frank Langella, Gabriel Jarret, Jim Meskimen, Jenn Gotzon, Sam Rockwell, Kevin Bacon,  Matthew Macfadyen, Oliver Platt, Wallace Langham, Patty McCormack, Kate Jennings Grant, Toby Jones, Rebecca Hall, Kimberley Joseph
muzyka: Hans Zimmer  
zdjęcia: Salvatore Totino  
montaż: Daniel P. Hanley, Mike Hill
 

na podstawie: sztuki Petera Morgana 

 (8/10)

Mam pierwszy Oscarowy dylemat.  Do tej pory byłem bowiem przekonany, że Oscara za najlepszą pierwszoplanową rolę męską powinien otrzymać Sean Penn za rolę w filmie "Milk" Gusa Van Santa.  Po filmie "Frost / Nixon" już nie jestem taki pewien, bo to co dziś zobaczyłem na ekranie dosłownie wbiło mnie w fotel.  Frank Langella jest po prostu nieziemski w roli Richarda Nixona.  Każdy jego gest, ruch, głos, mina jest doprowadzona do takiej perfekcji, że ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że to co widzę jest w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób udawane, czy grane przez aktora. Można się chyba nawet pokusić o stwierdzenie, że Langella w tym filmie jest bardziej prawdziwy od faktycznego prezydenta.  Naprawdę majstersztyk.  Niestety nie mogę sobie przypomnieć żadnego innego filmu z którego bym pamiętał Franka, więc nie mam porównania z jego wcześniejszymi dokonaniami, a w przypadku Penna różnica w sposobie gry w "Milku" i w poprzednich filmach z jego udziałem jest tak ogromna, że chyba nadal będę kibicował temu drugiemu.  Choć jeśli Oscara otrzyma Langella, to nie będzie to w żadnym sensie błędna decyzja.

Jestem przekonany, że gdyby nie fenomenalny występ Langelli, to ten film nie byłby w połowie tak dobry jaki jest teraz.  Choć trzeba też przyznać, że Howardowi udało się nakręcić całkiem porządny obraz sam w sobie.  I co ciekawe, choć mówi on o sprawach, które nie do końca nas obchodzą, bo to co się wydarzyło w latach 70 w Ameryce nie dotyka nas tak bardzo, to jednak ogląda się ten film jak świetny thriller.  Praktycznie przez cały czas trwania sensu towarzyszy nam ogromne napięcie podkręcane jeszcze bardziej przez bardzo dobrze napisaną muzykę Hansa Zimmera (rewelacyjny soundtrack, który bardzo zyskuje przy bliższym poznaniu).  Rozbrzmiewa ona tylko w najważniejszych, najbardziej kluczowych momentach filmu i dzięki niej napięcie jeszcze bardziej się zwiększa, momentami osiągając niespotykanie wysokie poziomy.

Howard nakręcił dość kameralny filmy - w większości akcja rozgrywa się w małych pomieszczeniach - o świetnym tempie, które utrzymywane jest przez bardzo dobrze napisane dialogi.  Cały film jest praktycznie walką na słowa i gesty dwóch niesamowitych postaci, dwóch świetnych graczy.  Z jednej strony mamy Frosta - showmana, gwiazdę tv prowadzącego talk showy, który wywiad traktuje jako szansę na ogromną oglądalność i zwiększenie popularności.  Człowieka, który na początku nie za bardzo zdaje sobie sprawę na co się porywa i ile ryzykuje.  Z drugiej mamy natomiast Nixona - wytrawnego polityka, znienawidzonego byłego prezydenta.  Człowieka pełnego ambicji, pewnego swych racji, jednocześnie trochę jakby zagubionego i zakompleksionego. Ten pojedynek ogląda się z ogromną uwagą i niesamowitym zaciekawieniem, tym bardziej, że wiemy, że zdarzył się naprawdę.

Co ciekawe, tak jak w przypadku "Królowej" - wcześniejszego filmu, do którego scenariusz napisał Peter Morgan - miałem wrażenie, że jest on za bardzo zmyślony, robiony jakby ku pokrzepieniu serc, tak tym razem ani przez chwilę nie poczułem udawania rzeczywistości.  Być może i Morgan trochę ukoloryzował w pewnych miejscach tą historię (rozmowa telefoniczna przed ostatnim wywiadem), ale na ekranie tego nie widać i wszystko to co oglądamy, wygląda niesamowicie autentycznie i prawdziwie.

Tylko jedna rzecz nie podobała mi się w "Frost / Nixon" i wydała mi się, niestety nietrafiona.  Chodzi mi o komentarze, wspomnienia "bohaterów" po latach, wypowiadane wprost do kamery.  Rozumiem, że były one potrzebne by wyjaśnić pewne sytuacje w filmie, ale wg mnie i bez nich obraz Howarda byłby wystarczająco zrozumiały i czytelny.  A tak film stracił na harmonii, pewnej ciągłości - komentarze rozpraszają, nie pasują do klimatu pozostałych wydarzeń i są rozłożone nierównomiernie.  I co najgorsze widzimy w nich nie faktycznych bohaterów tamtych wydarzeń, a aktorów filmowych, odgrywających tamte postaci.  Wygląda to wyjątkowo dziwnie i nie pasuje do całości.  Szkoda, że Howard zdecydował się na taki ruch.

piątek, 20 lutego 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: unnami, *.olsztyn.mm.pl
2009/02/21 14:00:00
Właśnie te komentarze były ciekawym dodatkiem, mnie się podobały

Film bardzo dobry, nie podoba mi się tylko, że wszyscy zachwycają się grą Langelli (rzeczywiście genialny) a nikt nie zauważa że Sheen również był prawie tak samo przekonywujący jak Langella.

Generalnie 8/10
-
milczacy_krytyk
2009/02/21 19:05:59
Mnie jakoś Sheen swą grą w filmie nie zachwycił, choć później gdy oglądałem archiwalne fragmenty z wywiadu, to faktycznie zagrał Frosta bardzo dobrze.
-
Gość: Agniecha, 193.151.50.*
2009/02/23 19:09:56
miałam zamiar obejrzeć ten film, ale jednak zwątpiłam. takie filmy to nie dla mnie. nie chcę się męczyć znowuż.
buziaki ;**