Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Cena odwagi

potężne...

Cena odwagiCena odwagi (2007) USA, Wielka Brytania

reżyseria: Michael Winterbottom  
scenariusz: John Orloff  
aktorzy: Angelina Jolie, Dan Futterman, Sajid Hasan, Aly Khan, Irfan Khan, Denis O'Hare, Archie Panjabi, Will Patton, Adnan Siddiqui, Jillian Armenante, Zachary Coffin, Demetri Goritsas 
zdjęcia: Marcel Zyskind  
muzyka: Harry Escott, Molly Nyman 
montaż: Peter Christelis 

na podstawie: książki Mariane Pearl

 (8/10)

Prawdę powiedziawszy nie miałem ochoty na ten film.  Czasem tak jest, że nie ma się nastroju na dany typ obrazu i by sobie go nie popsuć nastawieniem, lepiej po niego nie sięgać, bo prawie na pewno źle się to skończy.  Nie miałem także chęci na żaden z innych, wcześniej nagranych filmów, tak więc jednak zacząłem oglądać "Cenę odwagi", by nie robić sobie jeszcze większych zaległości i nie odkładać go na zbyt długą już listę "do obejrzenia".

Obraz Winterbottoma wciągnął mnie od pierwszych minut.  Zahipnotyzował.  To ciekawe, bo film ten jest niesamowicie suchy, oszczędny w środkach, stylizowany na reportaż, który nie przedstawia swojego zdania, jedynie pokazuje prawdziwe wydarzenia.  Trudność jego oglądania przejawia się też w zdjęciach kręconych z ręki oraz w niesamowicie szarpanym, momentami aż za bardzo dynamicznym montażu.  Przez to chwilami można się trochę pogubić w tej historii (niesprzyjające są także dla nas wyjątkowo podobne imiona postaci, które trzeba na bieżąco rozróżniać, by połapać się kto i dlaczego stoi za porwaniem). 

Jak już pisałem Winterbottom nie zabiera głosu w tym obrazie.  Jednakże udaje mu się bardzo dobrze pokazać różnicę pomiędzy naszym, a tamtym światem, a także całkowitą nie możność porozumienia się.  Chyba nigdy do końca nie zrozumiem tej nienawiści terrorystów do świata zachodu, nigdy nie zrozumiem sensu ich działań, bo są one dla mnie całkowicie nielogiczne, wręcz idiotyczne…

Ale nie o tym przecież miał być ten obraz, miał pokazywać przede wszystkim przeżycia Mariane Pearl i jej próby uratowania męża.  I tutaj należą się ogromne brawa dla Angeliny Jolie, która rewelacyjnie zagrała Mariane.  Nigdy bym nie przypuszczał, że aktorka, która do tej pory grała w zwykłych filmach akcji, może udźwignąć taką rolę.  Jej się to jednak udało.  Jolie jest przez cały film niesamowicie spokojna, opanowana, nie traci nadziei, pomimo iż trop się zaciera, a siatka powiązań ludzi, którzy mogli stać za porwaniem coraz bardziej się powiększa.  Dopiero informacja o zabójstwie męża wyzwala w niej długo tłumione emocje w najbardziej wzruszającej scenie filmu.  Brawa.

wtorek, 30 grudnia 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy