Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Casino Royale

nowonarodzony

Casino RoyaleCasino Royale (2006) Czechy, Niemcy, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Martin Campbell  
scenariusz: Paul Haggis, Neal Purvis, Robert Wade  
aktorzy: Daniel Craig, Eva Green, Mads Mikkelsen, Jeffrey Wright, Simon Abkarian, Caterina Murino, Malcolm Sinclair , Judi Dench, Tobias Menzies, Ivana Miličević, Giancarlo Giannini, Ludger Pistor, Claudio Santamaria, Sebastien Foucan
zdjęcia: Phil Meheux  
muzyka: David Arnold, Monty Norman 
montaż: Stuart Baird 

na podstawie: powieści Iana Fleming'a "Casino Royale"

 (8/10)

Prawdę powiedziawszy byłem nastawiony do 21 Bonda dość sceptycznie.  Wiem, że nie powinienem, ale co zrobić, po prostu nie chciało mi się wierzyć, że spore zmiany w ogólnym pomyśle na film o 007 wprowadzone przez producentów dobrze wypadną na ekranie.  Bardzo lubiłem Brosnana jako Bonda i decyzja o zmianie głównego aktora i to jeszcze na Daniela Craiga, który kompletnie nie pasował mi do tej roli, wydała mi się całkowicie nietrafiona.  Dopóki nie obejrzałem samego filmu...

"Casino Royale" prezentuje zupełnie nowego, odmienionego Bonda.  I jest to zmiana całkowicie na plus.  Historia opowiadana przez twórców jest bardziej poważna i realna.  Nie ma już niesamowitych gadżetów, ani Q, a słynne "Bond, James Bond" czy "wstrząśnięte, nie mieszane" zostało ograniczone do minimum, prawie że pominięte.  Sam film jest bardziej brutalny i dosłowny (bliżej mu do filmów sensacyjnych czy trylogii Burne'a, niż poprzednich części 007) np. zaczyna się trochę zaskakująco, od świetnego czarnobiałego prologu.  Sceny akcji są fantastycznie zrealizowane, są naprawdę pomysłowe, spektakularne i pomimo że jednak trochę przesadzone, to nakręcone w taki sposób, że można w nie uwierzyć i nie rażą za bardzo.  Interesujące są też trzymające w napięciu sceny w Casino Royale, które spisują się bardzo dobrze jako przerywnik pomiędzy szybszą akcją i nie zwalniają całego filmu.

Dobrze wypadł,  ku mojemu zaskoczeniu, Daniel Craig, który idealnie wpisał się do tej odmienionej konwencji.  Jego Bond jest jak niegrzeczny chłopiec - mniej myśli, nie ma żadnych zahamowań i jest zdolny praktycznie do wszystkiego.  Może niektórym będzie brakować tego zawsze uśmiechniętego oraz nienagannie ubranego Bonda, ale z pewnością do tej opowieści taki agent by zupełnie nie pasował.  Nie wiem na ile Paul Haggis pozmieniał oryginalny scenariusz, ale efekt finalny jest naprawdę ciekawy - postacie w tej części są bardziej prawdziwe i poważne, a i dialogi stoją na całkiem wysokim poziomie i za to duży plus.

Na koniec napiszę jeszcze o świetnej muzyce - niezawodny David Arnold - oraz o tytułowej piosence, która gdy ją pierwszy raz usłyszałem nie spodobała mi się ani trochę, natomiast w samym filmie brzmiała zaskakująco dobrze.

niedziela, 19 października 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/10/22 09:15:58
Zobaczylem Craiga na plakacie i podjaralem sie, ze juz recenzujesz Quantum of Solace. Dopiero w polowie recenzji spostrzeglem, ze to poprzedni Bond.
Mi tez sie bardzo podobal ten film. Najlepszy Bond od dawien dawna, zaden z Brosnanem mu nie dorownywal.
-
aniabuzuk
2008/10/27 19:04:30
Mi tez sie podobal, choc tez bylam sceptycznie nastawiona, gdyz Craig wygladal mi bardziej na boksera z ciemnej uliczki niz agenta 007. I choc mi sie podobalo, to to juz jest zupelnie inny Bond. Z Bonda zrobil sie bardziej Bourne. Zginela gdzies finezja agenta Jego Krolewskiej Mosci i podejrzewam, ze tego chyba bedzie mi brakowac w kolejnym filmie.
-
aniabuzuk
2008/11/10 18:37:41
Widziales juz nowego Bonda?
-
milczacy_krytyk
2008/11/10 19:18:44
Wybieram się w ten czwartek :)