Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Mroczny Rycerz

no rules...

Mroczny RycerzMroczny Rycerz (2008) USA Złota Rolka 2008 - najlepszy reżyser - christopher nolan - mroczny rycerz Złota Rolka 2008 - najlepszy aktor drugoplanowy - heath ledger - mroczny rycerz Srebrna Rolka 2008 - miejsce drugie - film roku Ulubiony

reżyseria: Christopher Nolan  
scenariusz: Christopher Nolan, Jonathan Nolan 
aktorzy: Christian Bale, Heath Ledger, Aaron Eckhart, Michael Caine, Maggie Gyllenhaal, Gary Oldman, Morgan Freeman , Monique Curnen, Ron Dean, Cillian Murphy, Chin Han, Nestor Carbonell, Eric Roberts, Ritchie Coster, Anthony Michael Hall, Michael Jai White, Melinda McGraw, Nathan Gamble 
zdjęcia: Wally Pfister  
muzyka: James Newton Howard, Hans Zimmer 
montaż: Lee Smith
 

 (10/10)

Wnet bym nie zdążył do kina na najnowszy film braci Nolan.  Czekałem aż przez kina przetoczy się pierwsza fala zainteresowanych oraz wszystkie nastolatki, które mając wakacje nie będą wiedziały co ze sobą zrobić. Chciałem obejrzeć „Mrocznego Rycerza” w spokoju, w prawie pustej sali, bez niepotrzebnych rozmów dookoła, docinek, latającego popcornu, czy chrupiących nachosów ;) Chciałem skutecznie zapomnieć o zwiastunach, zapowiedziach, clipach, całym tym medialnym szumie, który rozpoczął się już na kilka miesięcy przed premierą nowego Batmana.  Chciałem obejrzeć go jak zwykły film, kolejny z rzędu i... udało się.

Już na samym początku napiszę, że jestem całkowicie zachwycony „Mrocznym Rycerzem”.  Ten film to arcydzieło, które wbija w fotel od pierwszych sekund i nie pozwala się ruszyć na fotelu przez najbliższe dwie i pół godziny.  Miałem nadzieję, że Nolanowie zaprezentują nam film zbliżony poziomem do „Batman Begins”, ale to co zobaczyłem w kinie przerosło moje najśmielsze oczekiwania.  „Mroczny Rycerz” nie jest jedynie świetnym blockbusterem, czy pewnym ulepszeniem pierwszej części.  To nie tylko najlepszy film na podstawie komiksów jaki powstał do tej pory, pozostawiający wszystkie „Iron Many” daleko w tyle, ale także świetne, mądre, inteligentne i poważne kino na wysokim poziomie.  A być może i jeden z najlepszych filmów tego roku.

Praktycznie wszystko jest w tym filmie perfekcyjne.  Zaczynając od świetnego scenariusza, który jest napakowany tyloma wątkami, że na początku można się nawet w nich trochę pogubić.  Bracia Nolan nie oglądają się jednak na widza, pędzą ze swoją historią do przodu plącząc i komplikując ją coraz bardziej, by w niesamowicie podniosłym zakończeniu sprawnie zawiązać wszystkie wątki i zakończyć całe przedstawienie.  I tu kolejny plus bo choć zakończenie jest podniosłe, to daleko mu do happy endu tak chętnie serwowanego przez Hollywood.  Świetne dialogi nie pozwalają się nudzić, dodatkowo co zaskakujące momentami są one prawdziwie zabawne w przedziwnie niewymuszony  sposób.  Do tego znaleźć tu można sporo świetnych onelinerów, które na długo pozostają w pamięci.

Po drugie - świetni aktorzy, a właściwie jeden genialny, który skradł cały film dla siebie.  Mowa tu oczywiście o Heath’cie Ledgerze i jego Jokerze.  Gdy po amerykańskiej premierze krytycy i widzowie wychwalali pod niebiosa nowego Jokera, nie chciało mi się aż wierzyć, że opinie te są wiarygodne.  Wydawało mi się, że wszyscy przesadzają i to znacznie, a rola Ledgera jest jedynie dobra.  Muszę się przyznać do błędu bo faktycznie to co Heath wyczynia na ekranie jest niesamowite, niepowtarzalne, po prostu genialne.  Jego Joker jest przerażający, nieprzewidywalny, szalony, przesiąknięty złem do szpiku kości.  To nie jest clown, czy błazen.  To złoczyńca jakiego jeszcze nigdy w życiu nie widzieliśmy i jakiego z pewnością długo nie zobaczymy.  Te nieludzkie ruchy, te gesty, ta mimika.  Niesamowite…  Ledger nie gra Jokera, on nim jest od samego początku do samego końca.  Dopracował swoją postać do perfekcji - oblizywanie warg, mlaskanie, zaczesywanie włosów, przedziwny głos czy ten niesamowity, mrożący krew w żyłach, szalony śmiech.  Żaden ekranowy świr, czy wariat nie przeraził mnie tak jak on.  Mam ogromną nadzieję, że otrzyma on co najmniej nominację do Oscara.

Pozostali aktorzy także spisali się bardzo dobrze, ale jednak nie na tyle dobrze by móc konkurować z Ledgerem.  Świetny jest Eckhart w roli ambitnego i zawziętego prokuratora Harvy Denta, który pod koniec filmu zamienia się w pałającego rządzą zemsty Twoface'a.  Bardzo dobry jest też Oldman, który tym razem na trochę dłużej pojawia się na ekranie niż to miało miejsce w poprzedniej części.  Bale o dziwo jako Batman jest tym razem trochę jakby dodatkiem do całego filmu.  Albo inaczej powiedziawszy jest jednym z jego bohaterów, a nie główną postacią.  W porównaniu do „Batman Begins” nie zmienił swojej gry, choć wg mnie tym razem jego obniżony głos wypada trochę lepiej niż w poprzedniej części.  Co ciekawe jednak w tej części czuć, że Batman jest prawdziwym bohaterem.  Jest herosem, mrocznym rycerzem, obrońcą dobra.  Czuć jego siłę, czuć tą wielkość.  Nie jest tylko facetem w gumowym wdzianku, czy urealnionym superbohaterem z „Batman Begins”.  Jest prawdziwym herosem.  Za to ogromny plus.  Freeman i Caine są natomiast miłymi dodatkami do całego grona i wprowadzają trochę humoru do historii.  Najsłabiej wypadła niestety Maggie Gyllenhaal - nie myślałem że to napiszę, ale bardziej podobała mi się Rachel w wykonaniu Katie Holmes.

Najciekawsze w „Mrocznym Rycerzu” jest chyba to, że jest to film całkowicie nieprzewidywalny i niesamowicie zaskakujący.  W świecie stworzonym przez Nolanów nie ma żadnych zasad, żadnych reguł, a spodziewać możemy się dosłownie wszystkiego.  Każdy może zginąć, wszystko może się zdarzyć.  Dzięki temu film niesamowicie mocno trzyma w napięciu i ogląda się go z zapartym tchem.  Jeszcze chyba nigdy w kinie nie przeżyłem czegoś tak ekscytującego.  Nolanowie genialnie pokazali jak Gotham za sprawą Jokera zaczyna pogrążać się w chaosie, lęku i anarchii.  I tu kolejne zaskoczenie, bo metody Jokera nie są spektakularne czy wyszukane.  Jemu wystarcza tylko dynamit, proch i benzyna.  Niby tylko tyle, a efekt jest porażający.  Może dlatego, że pomimo swojego niesamowitego wyglądu jest on złoczyńcą prawdopodobnym, realistycznym, a jego metody działania są tak bardzo bliskie naszej rzeczywistości?

152 minuty w kinie mija jak z bicza strzelił.  Nie rozumiem zarzutów jakoby ta część była nudna czy rozciągnięta.  Jak dla mnie mogłaby trwać jeszcze dobre pół godziny dłużej i rozbudować kilka scen, które w trakcie seansu wydały mi się jakby pocięte,  niedokończone.  Całe szczęście Warner nie zdecydował się na skracanie „The Dark Knight”, dzięki czemu ogląda się ten film naprawdę znakomicie.  Sceny akcji gładko przechodzą w wolniejsze momenty i na odwrót.  Nic nie jest tu na pokaz, wsadzone na siłę, tylko po to by więcej działo się na ekranie.  W porównaniu do „Batman Begins” scen akcji jest chyba trochę więcej i są one znacznie lepiej nakręcone.  Kamera nie lata już jak szalona i bez problemu możemy zorientować się w tym co się dzieje na ekranie.  Poszczególne pościgi, wybuchy są też jakby naładowane większym ładunkiem emocjonalnym, przez co oglądamy je siedząc jak na szpilkach.  Aż trudno jest wybrać scenę która najbardziej zapada w pamięć bo jest ich tak dużo (skromna z ołówkiem, szpital, czy spektakularny pościg w tunelu).

Jak już pisałem wcześniej, nowy Batman to nie tylko świetna rozrywka, ale to także bardzo mądre kino.  Nolan zastanawia się w tym obrazie jak daleko można się posunąć walcząc ze złem, z przestępczością.  Jak bardzo można ograniczyć ludzką wolność, starając się ująć jednego człowieka.  Pokazuje bohaterów, którzy muszą wybierać pomiędzy złą i gorszą decyzją, pokazuje ich w momentach bez wyjścia.  Pokazuje, że czarne i białe  nie zawsze są tym czym się wydają. Pokazuje jak łatwo dobro może zamienić się w zło, że trudno tak naprawdę określić kto jest dobry, a kto zły, kto wygrywa, a kto przegrywa.  Oraz, że w prawdziwym życiu nie ma tak naprawdę łatwych decyzji…

Mroczny, niesamowicie ciężki klimat, został fantastycznie zbudowany przez rewelacyjną muzykę.  Zimmer i Howard spisali się na medal tworząc soundtrack do „Mrocznego Rycerza”.  Nie wiem jak Panowie podzielili się przy tworzeniu tej ścieżki, ale znacznie więcej czuć tu Zimmera i o dziwo wychodzi to filmowi na dobre.  Muzyka towarzyszy nam od samego początku, aż do samego końca, jest niesamowitym tłem, idealnie pasującym do obrazu, podkręcającym akcję i budującym atmosferę.  Zimmer i Howard bardzo mocno oparli się na poprzednim soundtracku ale napisali także dwa, zupełnie nowe motywy - jeden spokojny dla Denta, oraz drugi  dla Jokera, który jest tak naprawdę niepokojącym, niemiłym dla ucha, narastającym dźwiękiem, który zwiastuje nadciągające kłopoty.  Świetne!

Gdybym chciał, to na upartego mógłbym się przyczepić jedynie do trochę zbyt napuszonej końcówki, w której to przemowy bohaterów stają się trochę za bardzo pompatyczne, ale jest to w gruncie rzeczy tak krótki moment, że da się go przeżyć.  Szkoda jeszcze tylko, że Nolanowie nie ustrzegli się kilku naciągnięć, nieścisłości i uproszczeń w fabule, które są trochę denerwujące…

piątek, 05 września 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Titanic 3D

    niezatapialny Titanic 3D (1997/2012) USA reżyseria i scenariusz : James Cameron aktorzy : Leonardo DiCaprio, Kate Winslet, Billy Zane, Kathy Bates, Frances Fi

  • Artysta

    with pleasure! Artysta (2011) Belgia, Francja reżyseria i scenariusz : Michel Hazanavicius aktorzy : Jean Dujardin, Bérénice Bejo, John Goodman, James Cromwel

  • Incepcja

    mind-blowing Incepcja (2010) USA reżyseria i scenariusz : Christopher Nolan aktorzy : Joseph Gordon-Levitt, Leonardo DiCaprio, Marion Cotillard, Cillian Murph

Komentarze
aniabuzuk
2008/09/05 19:36:25
Mialam wlasnie pytac, kiedy bedzie recenzja.
No i po zagraniu takiej roli, chlop wzial i umarl. Eh....
-
countersv
2008/09/05 20:28:45
Hmm... Jakbym czytal swoja recenzje. Dobrze, ze tym razem ten sam film ogladalismy. Chociaz Twoj byl troche lepszy, bo nie miales niedobrych nachosow ;)
-
milczacy_krytyk
2008/09/07 14:27:08
No mniej więcej. U mnie zamiast nachosów, był strasznie mały i do tego kwadratowy ekran w sali kinowej... Och jak ja nie cierpię Silver Screen :/
-
aniabuzuk
2008/09/08 16:33:16
A u mnie w piatek byl cyfrowy i z takim dzwiekiem, ze az mnie ciary przechodzily. Drugie podejscie do filmu zakonczylo sie zdecydowanie lepiej niz pierwsze. Pierwsza czesc filmu ogladalam, jakbym go wczesniej nie widziala. O Ledgerze nie bede pisac, bo juz wszystko napisano. No i ta muzyka, matko, miodzio. No ale zeby nie byc zupelnie bezkrytyczna, to zwiazek Rachel i Denta nie ma ciaglosci i rozwija sie w bardzo poszarpanym stylu, druga polowa filmu jest przeciagnieta, a koncowa mowa Gordona to juz porazka.
-
milczacy_krytyk
2008/09/08 17:17:12
Zazdroszczę seansu cyfrowego. U nas niestety w żadnym kinie nie mieli cyfrowej kopii, a szkoda, bo różnica jest przecież ogromna.
Związek Rachel i Denta jest już rozwinięty na samym początku filmu. Nolan postawił nas przed faktem dokonanym - oni są razem i koniec. nie wiem co węcej możnaby na ten temat powiedzieć. Mi to wystarczyło ;)
Mowa końcowa Gordona jest faktycznie za bardzo pompatyczna ale wg mnie dlatego by dodać trochę światłą, optymizmu do jakby nie patrzeć bardzo pesymistycznego zakończenia.

Pozdrawiam :)