Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Pora umierać

ani mi się śni

Pora umieraćPora umierać (2007) Polska

reżyseria i scenariusz: Dorota Kędzierzawska  
aktorzy: Danuta Szaflarska, Krzysztof Globisz, Marta Waldera, Patrycja Szewczyk, Agnieszka Podsiadlik, Kamil Bitau,  Małgorzata Rożniatowska
zdjęcia: Artur Reinhart  
muzyka: Włodzimierz Pawlik 
montaż: Artur Reinhart, Dorota Kędzierzawska
 

 (8/10)

Mam wrażenie, że polskie kino zaczyna się powoli podnosić po upadku.  W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się bowiem kilka wartych obejrzenia obrazów, które prezentowały całkiem wysoki poziom.  Mam tu na myśli m.in. „Plac Zbawiciela”, „Bezmiar sprawiedliwości”, czy nawet „Komornika”.  Teraz do tego grona dołącza najnowszy film Doroty Kędzierzawskiej – „Pora umierać”.

„Pora umierać” to kameralna, czarno-biała opowieść o pewnej samotnej staruszce mieszkającej w starym domu, gdzieś w Warszawie.  Film bardzo spokojny, momentami wzruszający, momentami zabawny i co najdziwniejsze niesamowicie optymistyczny, pomimo iż mówi o ostatnich dniach życia bohaterki.  Ogromna w tym zasługa Danuty Szaflarskiej.  Gdyby nie jej genialny występ, „Pora umierać” byłaby tylko przydługim portretem.  Naprawdę wielkie brawa, bo stworzenie postaci, z którą widz spędziłby w zainteresowaniu te 90 minut (prawie) sam na sam nie było łatwym zadaniem.  Jednak się udało i to bardzo dobrze.  Na uwagę zasługuje jeszcze jedna postać - pies Fila.  Ogromne brawa dla tresera i osoby, która wybrała właśnie tego psa.  Filadelfia nie jest tylko dodatkiem do tego filmu, jest jego osobnym bohaterem.

Można by narzekać, że Kędzierzawska nie pokazała nam w tym obrazie konfrontacji starszej pani z naszą rzeczywistością, z ludźmi i z wielkim miastem, tylko w zamian za to od razu przeniosła akcję swojego filmu do starej willi, pokazując samotność, wspomnienia, rozczarowania z bliskich, starość i przygotowania do śmierci.  Można by, ale z drugiej strony, gdyby autorka poszła w tym kierunku, to z „Pory umierać” mógłby się przypadkowo zrobić babciny „Dzień świra”.  Tak więc może i lepiej, że tego nie uczyniła?  Na minus trzeba jednak niestety zaliczyć złe nagłośnienie (słychać wszystko tylko nie dialogi) oraz trochę niezrozumiały i za długi początek.

niedziela, 17 sierpnia 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy