Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Hancock

angels

HancockHancock (2008) USA

reżyseria: Peter Berg  
scenariusz: Vince Gilligan, Vincent Ngo  
aktorzy: Will Smith, Charlize Theron, Jason Bateman, Jae Head, Eddie Marsan, David Mattey, Thomas Lennon, Hayley Marie Norman, Daeg Faerch
zdjęcia: Tobias A. Schliessler  
muzyka: John Powell 
montaż: Colby Parker Jr., Paul Rubell
 

 (8/10)

Bardzo miłe zaskoczenie.  Po średnich zwiastunach i dość krytycznych recenzjach  nie spodziewałem się niczego specjalnego po najnowszym filmie z Willem Smithem.  „Hancock” okazał się jednak przyjemnym blockbusterem z odpowiednio wyważoną ilością humoru, akcji i efektów specjalnych. 

Film opowiada historię Johna Hancocka  (dobry Will Smith) niepokornego, wiecznie pijanego superbohatera, który co prawda ratuje ludzi z opresji, ale pozostawia za sobą spore zniszczenia.  Z tego też powodu większość mieszkańców Los Angeles nie przepada za Johnem i chciałoby się go jak najszybciej pozbyć.  Któregoś razu Hancock ratuje życie Raya - szefa ds. PR, który w podzięce zobowiązuje się do zmiany wizerunku Johna…

Niektórym widzom  nie spodobała się przemiana Hancocka z bohatera - menela w prawdziwego superbohatera w przyciasnym ubranku.  Nie wiem za bardzo czemu, bo tego można się było spodziewać po amerykańskim blocbusterze - przecież od początku było wiadomo, że Smith nie mógł być przez cały film zapijaczonym awanturnikiem.  Poza tym ta przemiana została całkiem dobrze przedstawiona i można w nią uwierzyć. 

Po pierwszej, naprawdę zabawnej komediowej części filmu, obraz Berga gładko przechodzi do trochę poważniejszej , ale równie dobrej części obyczajowej.  Poznajemy w niej przeszłość naszego bohatera (bardzo dobry i naprawdę ciekawy pomysł par superbohaterów) i jesteśmy świadkami małego, choć niestety dość przewidywalnego twistu.  Do tego na koniec otrzymujemy emocjonującą, bardzo dobrze zmontowaną i zrealizowaną scenę finałową, z piękną muzyką Johna Powella w tle.

czwartek, 17 lipca 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
harry122
2008/07/19 18:19:47
Jestem kompletenie, ale to kompletnie innego zdania nież Ty. Film nie dość, że jest płaski jak talerz do drugiego dania, to jeszcze do tego gra aktorska Wiila jest poniżej normy. Szerzej swoje zdanie wypowiedziałem tutaj link: nicalbonic.blox.pl/2008/07/HANCOCK-8211-OSTRZEZENIE.html
-
milczacy_krytyk
2008/07/19 19:21:12
Przeczytałem i się nie zgadzam ;)
Odbiór takich filmów jak Hancock, czyli letnich "odmóżdżaczy" w dużej mierze zależy od tego jak do takich filmów podejdziemy. Jeśli będziemy do nich stosować taką samą skalę ocen jak do normalnych filmów, to każdy blockbuster będzie dla nas okropną męczarnią. Jeśli jednak wyłączymy logiczne myślenie i damy się porwać opowieści, to takie filmy mogą być i przyjemne i zabawne i ciekawe...

Pozdrawiam
-
harry122
2008/07/19 21:51:47
Odmóżdżacze też musza miec swój smak. Np. taki Ghost Buster - komedi0 - horror z elemantami sf - film rewelacja mimo iż sam w sobie i swoim przesłaniu pusty jak tam - tam. A Hancock? Bazuje na efektach, na gwieździe Smitha i na pomysle, który został ewidentnie skopany. Ten film pretenduje do odmóżdżaczy, ale na nie jest po prostru zbyt dobry i to jest jego wadą, bo na film do myslenia już się nie nadaje.
-
milczacy_krytyk
2008/07/19 22:05:01
"Ten film pretenduje do odmóżdżaczy, ale na nie jest po prostu zbyt dobry i to jest jego wadą, bo na film do myślenia już się nie nadaje."

Czyli uważasz, że Hancock jest lepszy od typowych blockbusterów i dlatego trzeba go oceniać jak normalny obraz i dlatego jest złym filmem?? A nie sądzisz, że skoro jest zbyt dobry jak na typowe odmóżdżacze to powinno się to uznać jako jego zaletę i nadal oceniając go w skali blockbusterowej wystawić mu wysoką ocenę?
Wg mnie każdy film powinno się oceniać według gatunku jaki reprezentuje...
-
countersv
2008/07/22 14:45:52
Wedlug mnie powinno sie film oceniac wedlug calego szeregu czynnikow, wsrod ktorych przynaleznosc do danego gatunku jest tylko jednym z serii.

Co do argumentu Harrego, ze film jest za dobry na odmozdzac, wiec jest slaby, to... kaman, o co Ci chodzi?
-
milczacy_krytyk
2008/07/22 14:51:29
No właśnie też tego nie rozumiem :/