Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Wanted - Ścigani

you apologize too much...

Wanted - ŚciganiWanted - Ścigani (2008) USA

reżyseria: Timur Bekmambetov  
scenariusz: Chris Morgan, Michael Brandt, Derek Haas 
aktorzy: James McAvoy, Morgan Freeman, Angelina Jolie, Terence Stamp, Thomas Kretschmann, Common, Kristen Hager,  Marc Warren, David O'Hara, Konstantin Khabensky, Dato Bakhtadze, Chris Pratt 
zdjęcia: Mitchell Amundsen  
muzyka: Danny Elfman 
montaż: David Brenner, Dallas Puett 

na podstawie: komiksu Marka Millara i J.G. Jonesa

 (7/10)

Od kilku już lat kino amerykańskie zmaga się z nie lada problemem - rodzimym twórcom kończą się pomysły na kolejne filmy.  Powstaje coraz większa liczba sequeli, prequeli, remakeów, adaptacji książek czy gier, a coraz mniej jest oryginalnych pomysłów.  W związku z tym Amerykanie zaczęli sięgać po zagraniczne filmy - europejskie jak i azjatyckie - które w danych krajach odniosły sukces - i przerabiać je na swoje produkty - tak powstał chociażby „The Ring”, „The Grudge” i inne remake’i azjatyckich horrorów.  Oprócz tego Amerykanie sięgają po kultowe komiksy, przez co możemy być pewni, że w każde kolejne wakacje na ekranach kin zobaczymy przynajmniej jeden film o superbohaterze w przyciasnym ubranku.  Ostatnio Hollywood wpadło na jeszcze jeden pomysł - sprowadza, uzdolnionych zagranicznych twórców do siebie, by swoje filmy tworzyli w Stanach.  Jak na razie takie zagranie sprawdza się całkiem dobrze, a kolejnym reżyserem z importu stał się Timur Bekmambetov - twórca „Nocnej..” jak i „Dziennej Straży” - niesamowitych filmów akcji, które odniosły ogromny sukces w Rosji.  Amerykanie zaprosili więc Timura by za dolary nakręcił ekranizację... komiksu.

„Wanted” to historia znerwicowanego pracownika biurowego Wesleya, którego życie jest pasmem nieszczęść i cierpień do czasu gdy na swojej drodze spotyka Fox, która oznajmia mu, że jest synem jednego z najsłynniejszych zabójców, a także wybrańcem... Sporo w tej historii nawiązań do innych znanych filmów - najwięcej chyba do „Matrixa”, a także nawet do „Gwiezdnych Wojen” - jednak pomimo tego film ogląda się dobrze i sprawia on wrażenie naprawdę świeżego.  Wyróżnia się przede wszystkim niesamowicie pomysłowymi (zakręcanie lotu kul, latające samochody), zwariowanymi i całkowicie przesadzonymi scenami akcji, które dosłownie zapierają dech w piersiach.  Efekty specjalne są porażające - nie mam pojęcia jak to się udało twórcom przy jakby nie liczyć skromnym budżecie wynoszącym 70 mln dolarów.  Nic tu tak naprawdę nie jest możliwe, a ilość naciągnięć jest tak ogromna, że dla własnego bezpieczeństwa lepiej wyłączyć na czas seansu logiczne myślenie.  Gdy się to już zrobi, można z czystą przyjemnością spędzić naprawdę dwie przyjemne godziny z bohaterami „Wanted”. 

Timur ma swój niespotykany styl prowadzenia historii i pokazywania wydarzeń - dynamiczny montaż, niesamowite zdjęcia, zwolnienia, przyspieszenia, niesamowite ujęcia - tak było w jego poprzednich filmach, tak jest i teraz.  Może to niektórym wydać się denerwujące, ale o dziwo w filmie takie zabiegi sprawdzają się naprawdę dobrze - nawet spowolnione sceny, których normalnie w innych filmach (prócz „Matrixa”) nie cierpię, tu pasują rewelacyjnie.  Bekmambetov nie byłby też sobą gdyby nie wprowadził kilku umownych scen - tabliczki w supermarkecie, latające klawisze od klawiatury, odpowiadający bankomat itd.

„Wanted” nie jest jednak filmem o największym stężeniu akcji na minutę - czego można było oczekiwać po obejrzeniu  zapowiedzi.  Jest tu naprawdę sporo wolniejszych momentów przeznaczonych na poważniejsze rozmowy (szczególnie w środkowej części filmu) i twórcom udaje się całkiem zgrabnie połączyć je ze scenami akcji.  Pewną nowością w stosunku do innych konkurencyjnych filmów akcji ostatnich lat jest to iż „Wanted” został zakwalifikowany przez MPAA do kategorii R - nastolatki mogą go obejrzeć tylko w towarzystwie osoby dorosłej.  Decyzja słuszna, bo „Ścigani” są naprawdę brutalnym filmem - krew leje się ostro szczególnie w czasie treningu Wesleya, ale także w czasie wielu zabójstw.  Jest to swego rodzaju plus, bo wreszcie Amerykanie odważyli się pokazać, że zabijanie to jednak nie jest taka czysta robota, ale z drugiej strony twórcy trochę przesadzili i końcówka filmu jest zdecydowanie zbyt makabryczna. 

Kolejnym problemem jest zakończenie, które wyraźnie możemy wyczuć mniej więcej od połowy filmu, a które zdecydowanie za długo nadchodzi, tak jakby twórcy nie potrafili się zdecydować czy już puścić napisy końcowe czy jeszcze nie.  Jest ono tak rozciągnięte w czasie, że praktycznie całe ostatnie pół godziny możemy uznać za jeden przydługi koniec.  Szkoda także, że mniej więcej po scenie pociągu nad przepaścią coś się w filmie psuje i przestaje on bawić i staje się nudny.  Nie wiem dokładnie czemu - może zabrakło pomysłów na udziwnienie fabuły, a może po prostu po dość niespodziewanym zwrocie akcji „Wanted” poszedł w nieodpowiednim kierunku, pozostawiając za sobą zwariowaną stylistykę i  zmierzając w stronę nudnej i przydługiej nawalanki.  Nie wiem...

Aktorzy spisali się całkiem dobrze.  Najlepiej wypadł McAvoy, w którego trochę powątpiewałem oglądając zwiastuny i klipy do filmu, ale jednak udało mu się w przekonujący sposób zagrać Wesleya i pokazać jego przemianę ze znerwicowanego księgowego w zawodowego zabójcę.  Dobrze spisali się też Freeman w roli szefa, oraz Jolie, która zagrała Fox trochę z przymrużeniem oka, jakby na luzie.  Zawiodłem się niestety muzyką - po kompozytorze takiej klasy jak Danny Elfman spodziewałem się znacznie lepszego soundtracku.  A tak jest tylko poprawnie.

P.s. Ciekaw jestem o czym będzie opowiadał sequel, bo zakończenie jest dość jednoznaczne i twórcy będą musieli się trochę namęczyć by ciekawie kontynuować tą historię...

P.s. 2: Nie wiem czy zauważyliście, ale „Wanted” może się pochwalić jednymi z najgorszych plakatów ostatnich miesięcy, a nawet może i lat.  Takiej ingerencji Photoshopem już dawno nie widziałem.  Istny horror…

sobota, 28 czerwca 2008, milczacy_krytyk
Tagi: akcja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: milo, *.chello.pl
2008/06/30 00:57:15
chyba "pomimo tego", a nie "pomimo to". ale poza tym git.
-
aniabuzuk
2008/07/21 20:45:02
Kaszana. Tzn. zarabiscie zrobiony, Angelina wystrzalowa, Chicago piekne, nawet humor byl w porzadku ("you're the man" he he), ale ogolnie kiepski film.
-
milczacy_krytyk
2008/07/21 22:10:33
A mi się nawet podobał. Tzn. końcówka mnie trochę zawiodła, ale ogólnie nie mogę powiedzieć, że kiepski ;)