Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Incredible Hulk

angry...

Incredible HulkIncredible Hulk (2008) USA

reżyseria: Louis Leterrier  
scenariusz: Zak Penn, Edward Norton 
aktorzy: Edward Norton, Liv Tyler, Tim Roth, William Hurt, Tim Blake Nelson, Ty Burrell, Christina Cabot,  Peter Mensah, Paul Soles, Robert Downey Jr.
zdjęcia: Peter Menzies Jr.  
muzyka: Craig Armstrong 
montaż: Rick Shaine, John Wright
 

 (6/10)

W 2003 roku Ang Lee zrealizował „Hulka” - ekranizację popularnego komiksu.  Jednak jak na blockbuster był to film zdecydowanie zbyt poważny, skupiający się bardziej na bohaterach niż na akcji, oraz w wielu miejscach niezgodny z oryginałem.  Nie spodobał się ani fanom, ani krytykom i szybko przepadł w box-office.  Ponieważ jednak filmy o superbohaterach są obecnie żyłą złota dla producentów filmowych, zdecydowano się nakręcić nową wersję opowieści o zielonym, wściekłym monstrum.  I tak powstał „Incredible Hulk”.  Nie obyło się jednak bez problemów.  Najpierw Edward Norton przerobił scenariusz napisany przez Zaka Penna.  Norton urzeczywistnił postacie i nadał historii głębi, to jednak nie spodobało się producentom, którzy obawiali się powtórki z 2003 roku - chcieli zwykły, dobry blockbuster, a nie dramat o rozterkach napromieniowanego profesora - w związku z tym w czasie montażu powycinali "zbędne" fragmenty (podobno aż 70 minut), a za oficjalnego scenarzystę, którego nazwisko podawane jest w napisach, uznali... Penna.  Z reguły takie przepychanki nie służą filmowi i niestety tak jest i tym razem…

„Incredible Hulk” jest krokiem w tył w stosunku do filmu Anga Lee.  Co prawda ogląda się go całkiem dobrze, ale momentami trochę niepotrzebnie zwalnia i zaczyna nudzić, ale całe szczęście historia biegnie w jasno określonym kierunku i od czasu do czasu jest nawet śmieszna.  Twórcy jednak nie wystrzegli się naciągnięć i nielogicznościami - na czele z gwałtownymi zmianami warunków atmosferycznych, czy pór dnia.  Zawodzą też niestety efekty specjalne, które są niedopracowane, sztuczne i nie robią większego wrażenia. Leży też szkic postaci, które są mało ciekawe, uproszczone, z główną nijaką postacią Bruce'a Bannera na czele.  O ile Lee przesadził z ilością dramatu i psychologii w swoim filmie, o tyle twórcy nowego Hulka zrezygnowali z wprowadzenia jakichkolwiek rozterek głównego bohatera, a szkoda bo postać tę można było naprawdę dobrze udramatyzować…

Wielka szkoda, że całkiem spory potencjał tej historii nie został wykorzystany.  Twórcy zapowiadali całkowite zerwanie z filmem Lee i stworzenie prawdziwego wakacyjnego filmu przepełnionego akcją i przygodą.  Skończyło się tylko na zapowiedziach, bo szybszych scen jest tu niewiele - raptem trzy - do tego wszystkie są mało emocjonujące, za krótkie i zrobione bez pomysłu.  Trochę to dziwne, bo skoro akcja filmu rozgrywa się w pięć lat po wydarzeniach które na zawsze zmieniły życie Bruce'a, to nie ma sensu bawić się w długi wstęp, ukrywanie postaci we mgle, czy pozostawianie właściwej akcji na sequel…

Aktorzy spisali się średnio.  Norton jest wyjątkowo nijaki i niestety nie pasuje do roli Bruce'a, a Tyler gra tak jakby się  miała za chwilę popłakać. Wątek romantyczny pomiędzy nimi jest co prawda interesujący, Edward i Liv pasują do siebie ale można było zdecydowanie lepiej go rozwinąć.  Najlepiej wypada chyba Hurt jako generał zawzięcie ścigający Hulka oraz Roth w roli żołnierza, który na własne życzenie zamienia się w drugie monstrum.  Prócz całej obsady aktorskiej zmieniła się także osoba kompozytora. Danny Elfman odszedł wraz z poprzednią ekipą, ale na jego miejscu pojawił się utalentowany Craig Armstrong.  Stworzył on poprawny podkład muzyczny, sprawdzający się w filmie całkiem dobrze, ale niestety nie porywający i z pewnością daleki od poziomu genialnego poprzednika.

6/10

P.s.  Ciekawe, czy powstanie sequel.  Film pewnie zarobi znacznie więcej niż poprzedni obraz, ale czy Norton po wszystkich tych bojach będzie chciał jeszcze raz pracować nad tym projektem?  Śmiem wątpić, ale wszystko jest możliwe...

Do porównania Main titlesy:

<><>
Danny Elfman "Hulk"
Craig Armstrong "Incredible Hulk"
czwartek, 19 czerwca 2008, milczacy_krytyk
Tagi: sci-fi akcja

Polecane wpisy

Komentarze
aniabuzuk
2008/06/19 21:05:20
Tradycyjnie zapytam Cie o porownanie do innego filmu. Po liczbie gwiazdek i recenzji wnioskuje, ze Iron Man byl lepszy?
-
milczacy_krytyk
2008/06/19 21:34:16
O tak Iron Man był znacznie lepszy pod względem aktorstwa, dialogów, efektów specjalnych czy nawet akcji. Nowego Hulka da się obejrzeć, przeznaczony na niego czas i pieniądze nie będą stracone, ale żadnej rewelacji nie ma.
A porównanie? Hmmm... Jedyne co mi się nasuwa, to taka inna wersja King Konga Jacksona...