Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki

junior

Indiana Jones 4Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008) USA

reżyseria: Steven Spielberg  
scenariusz: David Koepp, George Lucas, Jeff Nathanson
aktorzy: Harrison Ford, Cate Blanchett, Karen Allen, Shia LaBeouf, Ray Winstone, John Hurt, Jim Broadbent, Joel Stoffer, Alan Dale, Neil Flynn 
zdjęcia: Janusz Kamiński  
muzyka: John Williams 
montaż: Michael Kahn
 

 (6/10)

Fanem poprzednich trzech części Indiany nie jestem, ale uważam, że jak na filmy rozrywkowe z tak długim stażem spisują się naprawdę bardzo dobrze i warto je obejrzeć.  Na "Królestwo.." poszedłem bez większych oczekiwań, niejako z rozpędu po maratonie jaki w maju zaproponowała nam TVP przypominając starą trylogię.  Bałem sie jedynie, że Spielbergowi nie uda się w dobie hiperszybkich blockbusterów, nafaszerowanych efektami specjalnymi stworzyć filmu, który będzie utrzymany w klimacie dawnych przygodówek.  Że ze względu na młodą widownie nakręci film, który tylko tytułem będzie przypominał o dawnej trylogii.

Przykro mi to pisać, ale niestety zawiodłem sie na „IJ4”.  Wiedziałem oczywiście, że dorównanie poprzednim obrazom będzie prawie niemożliwe, ale miałem cichą nadzieję, że jednak to zadanie uda się twórcom.  O ile jeszcze muzyka i zdjęcia spisują się całkiem dobrze - Kamiński i Williams w świetnej formie - to już o scenariuszu powiedzieć tego nie można.  Podobno David Koepp jest wielkim fanem Indiany.  Podobno.  Na pewno jednak widział poprzednie filmy, bo w czwórce umieścił sporo nawiązań do trylogii i za to spory plus.  I tylko za to... 

Przy "Poszukiwaczach zaginionej Arki" narzekałem, że akcja nie pędzi przed bohaterami, że podróżują oni z jednego miejsca do drugiego i mniej więcej panują nad tym co się dookoła nich dzieje.  W przypadku "Królestwa" jest znacznie gorzej, bo historia nie ma żadnej ciągłości, jest po prostu pocięta na małe kawałeczki.  Tak jakby Koepp wymyślił kilkanaście scen akcji i zaczął je na siłę ze sobą łączyć.  Na ekranie prezentuje się to okropnie, bo spektakularne sceny pościgów kończą się gwałtownie by za chwilę znów się zacząć i tak w kółko, bez wyraźnego, mocnego zakończenia.  Co gorsza wolniejsze momenty są przegadane i co tu dużo pisać, nudne.  Sporo scen jest całkowicie niepotrzebnych i wstawionych do filmu na siłę - bezsensowna scena w nocy, trzy wodospady, tarzan, mrówki, czy nijaka scena w grząskich piaskach. 

Problem ze scenariuszem tkwi także w samym pomyśle na fabułę.  Jeśli ktoś zaakceptuje istnienie Kryształowej Czaszki, jej niesamowite właściwości i konsekwencje jakie niesie jej pojawienie się w opowiadanej historii, to być może spodoba mu się ten film.  Dla mnie jednak Indiana Jones i ludziki z długimi głowami, to dwie różne bajki i nie powinno się ich ze sobą mieszać.  Rozumiem oczywiście, że ponieważ akcja nowego Indiany rozgrywa się w latach 50 w Stanach, a później przenosi się do Ameryki Południowej wspominając cywilizację Majów, to taki rozwój wydarzeń był całkiem logiczny, a ponadto takie rozwiązanie w miarę dobrze oddaje nastroje jakie panowały w tamtych czasach w USA.  Wiem także, że twórcy po 19 latach przerwy w opowieści, chcieli zadziwić publiczność, pokazać coś nowego, niespodziewanego, a nie kolejny "zwykły" artefakt, jak to miało miejsce w poprzednich częściach.  Niestety mnie ten pomysł nie przekonał...

Cieszę sie natomiast, że Spielberg nie przesadził z ilością efektów specjalnych.  Oczywiście jest ich całkiem sporo, ale dobrze komponują się one z prawdziwymi plenerami i nie rażą aż tak bardzo.  Niestety jednak przez zastosowanie efektów twórcy za bardzo popuścili wodze fantazji i zdecydowanie za dużo scen jest przesadzonych, po prostu niemożliwych - chociażby pościg czy wodospad.  I choć wykonanie jest perfekcyjne, to nie sposób ich oglądać z przyjemnością właśnie przez zbyt dużą ilość przesady.

Nowy Indiana nie trzyma w napięciu, mniej więcej w połowie film rozjeżdża się i skręca w tak absurdalnym kierunku, że aż żal patrzeć.  Gdzieś prysnął ten niesamowity klimat starych części, ta chęć eksploracji, odkrywania tak bardzo widoczna w oczach Jonesa.  "Królestwo" jest cieniem poprzednich epizodów, które do dziś ogląda sie z zapartym tchem.  Ponadto w czwórce zabrakło  humoru (jedna scena na uczelni i kilka pomniejszych gagów to zdecydowanie za mało), a zakończenie jest tak okropne, że już gorszego chyba nie można było sobie wyobrazić.

Całe szczęście, że chociaż aktorzy w miarę dobrze sobie radzą.  Wybija się oczywiście rewelacyjna Cate Blanchett w trochę przerysowanej roli Iriny Spalko (ach ten łamany angielski z rosyjskim akcentem!), oraz Harrison Ford, który pomimo tylu lat nadal dobrze czuje się w roli Indiany.  Gorzej wypadają niestety Karen Allen (Koepp zrobił z niej wesołą wariatkę) oraz Shia LaBeouf, który o ile radził sobie w Transformersach, to już w Indianie ma spore kłopoty ze swoją rolą.

sobota, 24 maja 2008, milczacy_krytyk
Tagi: przygodowy

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/05/26 10:37:20
Zgadzam sie prawie w 100 procentach. U mnie tez film bedzie mial szostke, tylko musze wreszcie sie dorwac na dluzej do komputera, zeby napisac recenzje. Tylko nie zgadzam sie z ostatnim zdaniem; w mojej opinii Shia LaBeouf po Cate Blanchet jest najlepszy w tym filmie. Jeszcze beda z niego ludzie.
-
2008/05/26 13:55:17
Ja o ile nie zgadzam się z większością recenzji, to akurat w ostatnim punkcie popieram autora recenzji. LaBeouf nie był i nigdy nie będzie dobrym aktorem. Kino zapomni o nim najpóźniej za 3 sezony.
-
milczacy_krytyk
2008/05/26 17:53:52
Jak dla mnie Shia jest średnim aktorem. W Transformersach spisał się całkiem dobrze, w Indianie wypadł trochę blado - może dlatego, że obok byli Ford i Blanchett? Wydaje mi się, że nie jest on gwiazdką jednego (czy dwóch) sezonów, ale wielkim aktorem też raczej nie będzie...
-
aniabuzuk
2008/06/02 18:06:52
W koncu obejrzalam i moge sie wypowiedziec. O matko, ale chala. Legenda Indiany Jonesa runela w gruzy. Naprawde czerstwy film. Aktorsko uwazam, ze beznadziejny. Nawet Blanchett nie zachwycila. Ford gral, jakby kij polknal. Swistaki po prostu zenujace, podobnie jak malpy, mrowki, ze o kosmitach nie wspomne. Nie chce oamietac, ze widzialam ten film.