Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
8 części prawdy

rewind

8 części prawdy8 części prawdy (2008) USA

reżyseria: Pete Travis   
scenariusz: Barry Levy   
aktorzy: Dennis Quaid, Matthew Fox, Forest Whitaker, Bruce McGill, Edgar Ramirez, Said Taghmaoui, Ayelet Zurer, Zoe Saldana, Sigourney Weaver, William Hurt, James LeGros, Eduardo Noriega, Richard T. Jones, Holt McCallany, Leonardo Nam, Shelby Fenner 
zdjęcia: Amir M. Mokri   
muzyka: Atli Örvarsson  
montaż: Stuart Baird, Sigvaldi J. Kárason, Valdís Óskarsdóttir
 

 (6/10)

Dziwi mnie trochę czemu tacy aktorzy jak William Hurt, Forest Whitaker czy Sigourney Weaver zdecydowali się na zagranie w tak przeciętnym filmie.  Nie jest to co prawda denny obraz, ale niczym specjalnym się nie wyróżnia.  Ot zwykła sensacyjka z ciekawym, choć niestety nie w pełni wykorzystanym pomysłem na przedstawienie zamachu na prezydenta USA.

Główna nowość w „8 częściach prawdy” polega na pokazaniu historii z punktu widzenia kilku osób (wg polskiego tytułu ośmiu, co nie jest do końca zgodne z prawdą).  I faktycznie film rozpoczyna się pokazując nam część wydarzeń, którą widziała na ekranach telewizorów producentka telewizyjna - Rex Brooks.  Te pierwsze 15 minut trzyma w napięciu jest zaskakujące i nawet trochę wzruszające.  Później akcja nagle się zatrzymuje, a my cofamy się w czasie do godziny 12 by zobaczyć jak to samo wydarzenie odebrał ktoś inny.  I tu pojawia się pierwszy problem.  Otóż to co widzieli kolejni bohaterowie w czasie zamachu, nie wnosi wiele do rozwiązania całej historii.  Twórcy jakby obawiają się, że zbyt szybko przedstawią nam cała prawdę, dlatego też kolejne części układanki przerywają akurat w kluczowych momentach, po których wiedzielibyśmy znacznie więcej.  Przez to oglądanie kolejnych kilku wersji te samej sytuacji nie jest specjalnie interesujące, akcja zwalnia, a film niestety zaczyna nudzić.

Tak więc to co miało być siłą „8 części prawdy” zawodzi i to bardzo.  Co ciekawe, po piątym powrocie do godziny 12, twórcy jakby nagle zorientowali się, że kolejna powtórka z tych samych wydarzeń będzie zdecydowaną przesadą i ostatnie 3 relacje połączyli w jedną.  O dziwo taki zabieg wyszedł filmowi na dobre, bo w ostatnich kilkunastu minutach, akcja nabiera tempa, pojawia się napięcie i film zaczyna znów interesować.  Wtedy twórcy wprowadzają kilka zgrabnych zwrotów akcji i zaskakujących niespodzianek.

Drugim problemem filmu jest liczba dziur w fabule, naciągnięć i nieścisłości, które pojawiły się niestety podczas łączenia 8 historii w jedną.  Całe szczęście nie są one aż tak widoczne podczas oglądania filmu i dochodzą do głosu dopiero bo zakończeniu seansu.  Niemniej jednak są i za to spory minus.

Pomijając kłopoty z realizacją pomysłu oraz występujące miejscami słabe i zwyczajne dialogi, twórcom udało się całe szczęście w przekonujący, sprawny i bardzo efektowny sposób pokazać panikę po zamachu terrorystycznym.  Dziesiątki statystów biega w popłochu po placu, ulicach, chodnikach w poszukiwaniu swoich bliskich, chcąc uciec jak najdalej od miejsca zamachu, a w tym tłumie ochroniarze próbują znaleźć mordercę prezydenta.  Naprawdę wyszło to bardzo dobrze.  Poza tym twórcy oferują nam dwa ekscytujące, dobrze sfilmowane pościgi (kamera drży, ale bez przesady) oraz mały komentarz na temat różnicy pomiędzy tym co pokazywane jest nam w telewizji, a rzeczywistością…

sobota, 05 kwietnia 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2008/04/08 13:52:20
Witam
"Główna nowość w 8 częściach prawdy polega na pokazaniu historii z punktu widzenia kilku osób (...)"
Tę "nowość" wykorzystał w filmie "Rashomon" Akira Kurosawa w 1950 roku, a więc 58 lat temu :)
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2008/04/08 15:24:06
Tak, słyszałem o filmie Kurosawy, niestety jednak nie było mi dane go jak dotąd obejrzeć.
Mówiąc o nowości miałem na myśli, że w przypadku filmów sensacyjnych, pomysł na pokazywanie jednego wydarzenia oczami wielu osób byłby pewnego rodzaju ciekawostką, która mogła spowodować, że "Vantage point" wybijałby się na tle innych tego typu filmów.

Pozdrawiam.
-
2008/04/08 18:03:35
Witam
I to nawet, moim zdaniem, świetnie wyszło. Wykonanie filmu to naprawdę pierwsza klasa. Jednak po dłuższym zastanowieniu w samej treści jest sporo fatalnych "kwiatów".
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2008/04/08 21:54:21
A wg mnie wyszło bardzo przeciętnie. Przedstawianie historii z kilku punktów widzenia dawało możliwość wprowadzenia wielu zwrotów akcji i zaskakujących momentów (gdyby np. to co widzieliśmy śledząc bohatera X okazywałoby się całkowicie przeciwnym spojrzeniem na historię wg bohater Y) jednak scenarzysta w ogóle nie poszedł tym torem, przez co każda następna przypominka jest prawie taka sama jak poprzednia...