Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy śnieg

no more roads...

Pierwszy śniegPierwszy śnieg (2006) Niemcy, USA

reżyseria: Mark Fergus   
scenariusz: Mark Fergus, Hawk Ostby   
aktorzy: Guy Pearce, Piper Perabo, J.K. Simmons, Shea Whigham, Rick Gonzalez, William Fichtner, Brian Keith Gamble
zdjęcia: Eric Alan Edwards, Philip C. Pfeiffer 
muzyka: Cliff Martinez
zdjęcia: Jay Cassidy

 (7/10)

Zasiadając do tego filmu, kompletnie nie miałem pojęcia czego się spodziewać.  Nigdy wcześniej o nim nie słyszałem, a występ Guya Pearca nie gwarantował udanego obrazu.  Gdybym wiedział, że za scenariusz odpowiedzialni są panowie od rewelacyjnych "Ludzkich dzieci" pewnie bym się uspokoił.  Nie wiedziałem, tym bardziej miłą więc miałem niespodziankę, bo film okazał się naprawdę ciekawy.

Zaczyna się dość interesująco i tajemniczo - Jimmy czekając na naprawę samochodu wstępuje do mężczyzny przepowiadającego przyszłość.  Ten w czasie wróżenia widzi coś przerażającego w przyszłości bohatera i niespodziewanie przerywa seans.  Sceptyczny na początku Jimmy, biorąc zachowanie wróżki za część show, zaczyna wkrótce jednak powątpiewać, gdy część informacji które usłyszał sprawdza się.  Od tej chwili zaczyna szukać prawdy, ale jednocześnie chce uniknąć przeznaczenia...

Takich filmów było już wiele, ale o dziwo to nie przeszkadza w oglądaniu "Pierwszego śniegu".  Jest to obraz bardzo spokojny, niespieszny, ale jednocześnie trzymający w napięciu pomimo iż fabuła nie jest aż tak bardzo skomplikowana i nie obfituje w zaskakujące zwroty akcji.  „First snow” mówi o konsekwencjach decyzji z przeszłości, które nadejdą prędzej czy później. O wierze we wróżby, przewrotności losu i walce z nieuchronnie nadciągającą przyszłością, której nie da się zmienić cokolwiek byśmy nie zrobili. A także zastanawia się nad tym, czy przypadkiem właśnie nasza wiara w to co ma nadejść, to że znamy przyszłość nie powoduje spełnienia przepowiedni...

Zaskoczył mnie bardzo Guy Pearce bo zagrał naprawdę dobrze i przekonująco.  Wyróżnia się też J.K. Simmons.  Kolejne plusy to całkiem dobrze napisany scenariusz z naturalnymi dialogami, ładne zdjęcia i przyjemna dla ucha muzyka Cliffa Martineza - każdy jego następy soundtrack (ten także) brzmi jak kopia z „Solarisa”, ale ponieważ melodie te urzekły mnie przy tamtym filmie, to i teraz miło mi się ich słucha.

Szkoda jedynie, że film pod koniec bardzo zwalnia i traci tempo, przez co zakończenie zdaje się być nijakie i mało ciekawe.

Film nadesłała Redakcja miesięcznika DVD Reporter

DVD ReporterKino domowe za 6 milionów dolarów? To chyba żart! Szczegóły poznasz w kwietniowym numerze DVD REPORTERA. Ponadto przeczytasz o ponad 80 filmach, przetestujesz 9 sprzętów i dowiesz się co słychać w świecie kina domowego.

Ukazujemy się już od 13 lat! Miesięcznik DVD REPORTER był przy narodzinach DVD, HD DVD i Blu-Ray. Te formaty nie mają dla nas tajemnic! Co miesiąc recenzujemy kilkadziesiąt filmów DVD i Blu-Ray (czasem nawet 100) oraz testujemy kilkanaście sprzętów audio/wideo. Zamieszczamy rankingi i listy hitów. Jesteśmy prawdopodobnie najlepszym przewodnikiem po świecie kina domowego. Czekamy na ciebie w wypożyczalniach, hurtowniach płyt i w salonach Empik.  A pod tym adresem więcej wiadomości:
www.dvdreporter.pl

piątek, 11 kwietnia 2008, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy