Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Jumper

there are always consequences...

JumperJumper (2008) USA

reżyseria: Doug Liman   
scenariusz: David S. Goyer, Jim Uhls, Simon Kinberg,
aktorzy: Hayden Christensen, Samuel L. Jackson, Jamie Bell, Teresa Palmer, Max Thieriot, Katie Boland, Diane Lane, Michael Rooker
zdjęcia: Barry Peterson
muzyka: John Powell 
montaż: Don Zimmerman, Saar Klein, Dean Zimmerman 

na podstawie: powieści Stevena Goulda

 (5/10)

Niestety dałem się nabrać na bardzo efektowny i zaskakujący zwiastun.  Myślałem, że Jumper będzie lekkim, zabawnym filmem z kilkoma poważniejszymi scenami i masą świetny efektów specjalnych.  Niestety nie jest, a najlepszym przymiotnikiem opisujący tę przygodówkę jest: przeciętna.

Największym plusem tego obrazu są oczywiście bardzo dobre efekty specjalne.  Niestety nie możemy ich za bardzo podziwiać ze względu na zbyt szybki montaż oraz chaotyczne i zdecydowanie za bliskie zdjęcia.  Przez to w wielu scenach nie jesteśmy w stanie zorientować się w tym co tak naprawdę dzieje się na ekranie.  W takim filmie jak Jumper to duży minus.

O dziwo, poza tym nie mam się za bardzo do czego już więcej przyczepić, ale do chwalenia także wiele nie jest.  Aktorzy zagrali poprawnie - najgorzej wypadła główna para - Teresa Palmer i drętwy Hayden Christensen - pomiędzy którymi nie było żadnej chemii.  Przez to nie przywiązujemy się do nich, a ich los jest nam całkowicie obojętny.  Trochę dziwię się co w tak zwykłym filmie robi Samuel L. Jackson.  Czy nie szkoda mu czasu na takie projekty?

Akcja w filmie nie gna w zastraszającym tempie, zdarzają się dłużyzny (a film trwa tylko 88 minut), całość średnio trzyma w napięciu, całe szczęście jednak nie nudzi.  Dynamicznych scen jest niewiele, a jeśli już się pojawiają to na krótko, tak jakby twórcy nie chcieli za dużo pokazywać widzom, zbyt wykorzystywać wszystkich swoich pomysłów (podobno w planach są dwie kolejne części). Nawet muzyka Johna Powella , która zawsze brzmi rewelacyjnie w takich produkcjach, tym razem nie robi dużego wrażenia.

Rozczarowanie.

środa, 20 lutego 2008, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2008/02/21 08:15:48
Hmm... Ciekawe, ze w przypadku Cloverfielda chaotyczny montaz, krotkie ujecia, za bliskie, badz za dalekie zdjecia Ci nie przeszkadzaly :)

Tez dalem sie nakrecic trailerowi, a przeciez wiadomo, ze produkcja trailera jest niemal tak skomplikowana, jak produkcja filmu.
-
milczacy_krytyk
2008/02/21 17:09:10
Bo Cloverfield i Jumper to dwa zupełnie odmienne filmy, które trzeba całkowicie inaczej oceniać.
W przypadku tego pierwszego taki sposób filmowania był wymagany - przecież to miało być amatorskie nagranie! Kamera musiała się trząść, obraz rozmywać, a my niespecjalnie dużo widzieć. Najciekawsze jest jednak to, że pomimo tych wszystkich udziwnień film oglądało się dobrze i mniej więcej wiedzieliśmy co dzieje się na ekranie (jestem przekonany, że gdyby ktoś w rzeczywistości wrzucił na youtube'a takie nagranie z tamtej "prawdziwej" nocy, to wyglądałoby ono sto razy gorzej). Tak więc twórcy i tak zaprezentowali nam ładniejszą wersję tego obrazu.
Jeśli chodzi o Jumpera to jest on filmem, na którym powinniśmy się "jedynie" dobrze bawić, a nie zastanawiać co się tak naprawdę dzieję z naszymi bohaterami. Mamy wszystko widzieć i z zapartym tchem wgapiać się w ekran i efekty specjalne. Gdy kamera lata jak oszalała jest to niestety niemożliwe.

Pozdrawiam