Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Projekt: Monster

monstrous

CloverfieldProjekt: Monster (2007) USA

reżyseria: Matt Reeves   
scenariusz: Drew Goddard   
aktorzy: Michael Stahl-David, Mike Vogel, Lizzy Caplan, Jessica Lucas, T.J. Miller, Odette Yustman 
zdjęcia: Michael Bonvillain
montaż: Kevin Stitt
muzyka: Michael Giacchino

(10/10)


Od chwili gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun do (wtedy jeszcze 1-18-08) wiedziałem, że będzie to film na który będę musiał obowiązkowo wybrać się do kina.  Z czasem, gdy gigantyczna kampania reklamowa nabierała tempa, zacząłem się trochę martwić, bo po pierwsze przesadny marketing najczęściej ma na celu przyciągnięcie widzów do kin na słaby film, na który normalnie nikt by nie poszedł, a po drugie oglądając wszystkie spoty i śledząc informacje z sieci można się zdecydowanie za dużo dowiedzieć o fabule, lub co gorsza tak podwyższyć poprzeczkę dla filmu, że nawet prawdziwe arcydzieło, po obejrzeniu wyda nam się słabiutkie.
Dlatego nie napalałem się zbytnio, śledziłem oficjalne newsy i rozmowy na filmwebie, ale bez szaleństwa i własnych poszukiwań o czym też ten Cloverfield będzie.

Jak to na Abramsa przystało, po filmie wiem o tym co się tak naprawdę wydarzyło chyba jeszcze mniej niż przed seansem.  W gruncie rzeczy nie wyjaśniło się nic - co więcej, liczba pytań gwałtownie się zwiększyła.  Jednak podobnie jak w przypadku Zagubionych, ten brak odpowiedzi nie denerwuje, wręcz przeciwnie, motywuje do dalszych poszukiwań wskazówek w sieci, czy rozmów na forach.  O dziwo, przy tym zupełnym nie udzielaniu jakichkolwiek informacji, towarzyszy nam pojawianie się ukrytych drobnych sygnałów, małych przebłysków jak choćby pewne logo znane fanom Losta, które pojawia się na samym początku filmu, dziwne wydarzenie w tle ostatniej sceny, czy cichy głos po napisach końcowych. Co one powodują?  Dalsze zainteresowanie i chęć znalezienia rozwiązania.  Jeszcze sam w to trochę nie wierzę, bo najczęściej nie lubię wydłużania historii, ale już teraz z niecierpliwością czekam na sequel.

Wracam jednak do Cloverfield.  Film jest fantastyczny.  Od samego początku mamy wrażenie, że wszystko co widzimy na ekranie zdarzyło się naprawdę.  Początkowe (jak i końcowe) napisy, zakłócenia, przerwy w nagraniu, wyskakujące nagle wcześniej nagrane obraz na kasecie.  Wygląda to tak jakby twórcy naprawdę wykradli wojsku odnalezioną w Central Parku kasetę, dodali swoje nazwiska i film wypuścili w kinach.

Cloverfield niby o niczym nowym nie mówi – przecież różne potwory i demolowanie amerykańskich miast widzieliśmy w kinie już wiele razy - ale sposób pokazania tej historii jest jednak wyjątkowy.  Od samego początku, od pierwszej sceny ataku film trzyma w napięciu i niepewności.  Sposób w jaki twórcy przedstawiają nam wydarzenia sprawia, że mamy uczucie jakbyśmy my także brali udział w tym koszmarze (także wspomnienia z 11.09 i kilka scen zabójczo przypominających tamto wydarzenie robi swoje).  Akcja pędzi szybko, a takie sceny jak przerażająca i przyprawiająca o szybsze bicie serca ucieczka tunelami metra, czy ucieczka przed wojskiem dosłownie wbijają w fotel.  Twórcy nie zapominają także o wolniejszych momentach i wprowadzają kilka naprawdę  wzruszających scen.

Przed seansem bardzo żałowałem, że Cloverfield trwa zaledwie 85 minut (w tym ponad 5 minut napisów), jednakże taka długość filmu jest idealna.  Dzięki temu nie mamy czasu się nudzić, a i oczy nie zdążą się zbytnio przemęczyć od chaotycznych zdjęć kręconych kamerą z ręki.  Dla niektórych może być to wielki minus Cloverfield, bo faktycznie momentami nie wiele co widać - chodnik, nogi, lub niewyraźne obrazy - jednakże każdy kto wybierał się na ten film powinien być świadomy - szczególnie po obejrzeniu trailera, że właśnie w ten niewyraźny, ale zarazem stwarzający niesamowity klimat realności sposób, twórcy zechcą przedstawić nam tę historię.  I tu małe zaskoczenie, bo w gruncie rzeczy Cloverfield nie jest filmem o potworze, a o miłości.  O dawna brakowało mi takiego - jakby to nie brzmiało - realnego filmu katastroficznego, który skupiałby się na ludziach, ich relacjach, emocjach, który mówiłby o przyjaźni, bez zbytecznego patosu i okropnego amerykańskiego poświęcania się dla innych.  Taki właśnie jest Cloverfield, pozbawiony relacji z Białego Domu,  dzielnych żołnierzy, w zamian pokazujący grupkę zwykłych, najnormalniejszych ludzi, walczących o przeżycie.

Brawa dla Drew Goddarda za rewelacyjny scenariusz i naprawdę porządnie napisane dialogi, które zdają się naturalnie wypływać z ust naszych bohaterów, czy to na imprezie, czy później w ekstremalnych sytuacjach.  Brawa dla wszystkich aktorów, spisali się wyśmienicie, dzięki czemu cała historia wygląda na jeszcze bardziej naturalną i realną.  Nie wiemy co prawda o postaciach które odtwarzają wiele, ale od początku się do niech przywiązujemy i kibicujemy w czasie trwania akcji.  Brawa za świetne efekty specjalne i wygląd potwora, który na początku trochę mnie zawiódł, jednak pod koniec okazał się godnym konkurentem japońskiej Godzili.  I koniecznie muszę jeszcze napisać o Michaelu Giacchino, który skomponował około 6 minutowy utwór towarzyszący napisom końcowym  Gdy go pierwszy raz usłyszałem (utwór oczywiście) na youtubie nie byłem zachwycony, jednak po seansie okazało się, że pasuje idealnie na zakończenie tej niesamowitej historii.

Naprawdę, nie widzę żadnych poważnych błędów czy minusów za które miałbym odjąć choćby jeden punkt z ogólnej puli 10.  Rewelacyjny film.

p.s. Całkowitą porażką jest niestety koszmarny, kiczowaty polski tytuł nadany przez naszego dystrybutora, który ani trochę nie pasuje do przedstawionej historii.  Istny horror...

czwartek, 07 lutego 2008, milczacy_krytyk
Tagi: sci-fi akcja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: www.niezlekino.pl, *.chello.pl
2008/02/07 22:02:38
Fajna recenzja. Dla mnie to też bardzo dobry film. Dobrze, że nie przesadzili z długością :) Ogólnie 8/10 Trochę nie podoba mi się cały ten marketingowy bełt, ale reszta ok. No i scena z noktowizorem w metrze, mniam ;))

Zapraszam na mojego bloga niezlekino.pl
-
aniabuzuk
2008/02/07 22:19:34
Wow. 10/10? Tak z ciekawosci, jakim filmom dales kiedykolwiek 10/10?
-
milczacy_krytyk
2008/02/07 23:45:48
Niestety same nowości, nie wyrabiam się z oglądaniem obecnych filmów, a co dopiero z poznawaniem klasyków. Trochę wstyd...
- Źródło
- Matrix
- Monachium
- Tańcząc w ciemnościach
- Lot 93
- Dowcip (Wit) - film telewizyjny chyba zrealizowany przez hbo
- Pasja
- Osada
- Miasto gniewu
- Lista Schindlera
-
milczacy_krytyk
2008/02/08 00:08:17
do niezlekino.pl

Byłem na stronie, chciałem zostawić po sobie ślad, ale się nie dało, bo obrazek do kodu się nie chce pojawić :/
-
countersv
2008/02/11 12:00:04
Eee... chyba przesadziles troche z ta 10. Fajny film, ale nie az tak fajny. Sporo scen jest malo realistycznych. Np. koles widzi potwora po raz pierwszy jak przemyka miedzy blokami. Kazdy normalny czlowiek w tej sytuacji filmowalby dalej robiac zooma, zeby lepiej uchwycic szczegoly, bo moze zaraz cos bedzie wracac, albo bedzie bieglo drugie. A co robi glowny bohater? Obraca sie z kamera w druga strone "guys, you see that?". I dopiero sie odwraca z powrotem.

Juz nie mowie o fakcie, ze trzymanie kamery przed nosem w sytuacji ekstremalnej ucieczki jest mocno watpliwe. Fajny film, na pewno oryginalny, ale az tak sie nim nie zachwycilem.
-
milczacy_krytyk
2008/02/11 16:23:41
Nie, nie przesadziłem :p Ocena przemyślana i gdybym Cloverfield miał punktować dziś, to też dałbym mu 10. Przy okazji przypominam, że filmy oceniam w gatunku jaki one reprezentują.
"Każdy normalny człowiek..." Sęk w tym,że każdy z nas zachowuje się zupełnie inaczej, a w sytuacjach kryzysowych nawet my sami możemy siebie zaskoczyć albo swoją głupotą, albo niesamowitą odwagą. Dlatego ocenianie logiczności postępowania Huda, który najprawdopodobniej pierwsazy raz w życiu coś filmował, jest lekko bez sensu. BTW zoom był i to całkiem wyraźny.
Z drugim się zgadzam, fakt momentami filmowanie wszystkiego dookoła było nieprawdopodobne, ale gdyby Hud nie kręcił, to całego filmu by nie było. ;) Poza tym, nagranie trwa jakieś 75 minut, a od początku imprezy, do ostatnich scen mija 7 godzin, więc może jednak Hud aż taki odważny ne był i w jeszcze bardziej ekstremalnych sytuacjach rezygnował z filmowania? ;)

Pozdrawiam
-
countersv
2008/02/12 12:38:20
To juz gdybanie :)

A widziales dokladnie ostatnia scene? Mi kumpel powiedzial, ze w ostatniej scenie, z tego nagrania nieskasowanego nalezy uwaznie przygladac sie tlu. Ja sie dowiedzialem dopiero po filmie i nie widzialem. A ty zauwazyles?
-
milczacy_krytyk
2008/02/12 17:29:03
Tak widziałem. Słyszałem o tym przed seansem i wpatrywałem się w tło i faktycznie...


...:::SPOILER:::...

... dokładnie widać jak z nieba coś wpada prosto do morza. Oczywiście nie wiadomo co :] W sieci krążą dwie teorie - 1. to potwór przyleciał z kosmosu 2. teoria o wiele bardziej rozbudowana wiążąca wszystkie wydarzenia z dziwnym napojem - Slusho, mówi o tym, że do morza wpadł satelita, który obudził potwora. Trochę to wg mnie bez sensu, no ale cóż...
Z ukrytych wskazówek warto wspomnieć też o znaczku Dharmy - jeśli widziałeś LOST, na pewno wiesz o co chodzi - który pojawia się na kilka sekund przy napisach początkowych. Jego też widziałem ;)

Pozdrawiam