Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Pitch Black

smoła

Pitch BlackPitch Black (2000) Australia, USA

reżyseria: David Twohy
scenariusz: David Twohy, Jim Wheat, Ken Wheat
aktorzy: Radha Mitchell, Cole Hauser, Vin Diesel, Keith David, Lewis Fitz-Gerald, Claudia Black, Rhiana Griffith, John Moore, Simon Burke, Les Chantery, Sam Sari, Firass Dirani
zdjęcia: David Eggby
muzyka: Graeme Revell
montaż: Rick Shaine

 (4/10)

Dobry pomysł, fatalne wykonanie - tak najkrócej można opisać „Pitch Black”.
Słyszałem o tym filmie kilka dobrych zdań,  więc gdy leciał kiedyś w tv zdecydowałem się go obejrzeć.  Trochę co prawda zmartwiła mnie osoba scenarzysty, który w 2002 roku napisał skrypt do okropnego „Ciśnienia”, ale miałem nadzieję, że wtedy był to wypadek przy pracy.  Niestety jednak nie był, a „Pitch Black” reprezentuje podobnie niski poziom co wspomniane „Ciśnienie”. 

Od samego początku brakuje klimatu, napięcia, atmosfery zagrożenia, niepokoju przed tym co może się zaraz wydarzyć.  Film niby się zaczyna, a już na samym początku pojawia się pewien problem, bo nie do końca wiadomo dokąd całość ma zmierzać.  Przez to pierwsze 20 minut marnujemy na oglądanie niby poszukiwań za zbiegłym Riddickiem.  Całkowicie zbyteczne i niepotrzebne.  Zamiast tego twórcy mogliby przedstawić nam resztę bohaterów, ale po co skoro i tak za chwilę 3/4 z nich zginie… 

Później jest jeszcze gorzej.  Napięcie budowane typowymi, znanymi przez wszystkich i wykorzystanymi po raz tysięczny sposobami, bezsensownne zachowania bohaterów typu "czy ktoś mnie słyszy?", przewidywalna akcja i (o zgrozo!) żarty w najmniej odpowiednich momentach.  Nie trzeba chyba wspominać o drętwych dialogach, przewidywalnej kolejności zgonów i nielogicznościach na czele z zaćmieniem słońc.  Kolejny błąd to ukazanie potworów prawie na samym początku filmu, oraz brak jakiejkolwiek reakcji bohaterów na bieżące wydarzenia - katastrofa statku - nikt nie jest nawet w szoku, pierwsza śmierć -  nic, zachód słońca - nadal nic.

Z aktorów wybija się jedynie Radha Mitchell, która próbuje jakoś, niestety trochę zbyt przesadnym aktorstwem uratować ten film, ale z beznadziejnym scenariuszem wiele zrobić się nie da. 

Ponadto irytuje okropna muzyka Graeme Revella - bez żadnego motywu przewodniego - chociaż czego ja wymagam?, pseudofilozoficzne, denerwujące bo wsadzone na siłę gadki o Bogu i fatalne, typowo amerykańskie zdanie na koniec.  Istny koszmar.

Żeby nie było, że nie potrafię dostrzec jakichkolwiek plusów filmu, to prócz Radhy Mitchell można wymienić jeszcze całkiem przyzwoite, trochę dziwne zdjęcia Davida Eggby'ego.

piątek, 28 grudnia 2007, milczacy_krytyk
Tagi: akcja sci-fi

Polecane wpisy

Komentarze
2007/12/30 19:21:58
Witam
Rzeczywiście, żadne wielkie kino. Ale moim zdaniem początek jest zachęcający. Mnie przynajmniej wciągnął. Co do aktorów, porażka. Drewno rodem z Jeana Clauda van Damma. Ale ostatnio widziałem Alien v. Predator. To dopiero jest cyniczna kpina z widza. Kompletna bzdura, zrobiona za wielkie pieniądze. w Pitch Black realizatorzy starali się zrobić coś oryginalnego i zdjęcia oraz montaż wypadają naprawdę nieźle.
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2007/12/30 19:37:46
Tak to prawda, twórcy starali się stworzyć coś oryginalego ale niestety im nie wyszło. Choć zadanie łatwe nie było, bo już samo główne założenie - rozbity statek i potwory - jest bardzo zbliżone do "Alien".

Odnośnie "AvP" - wystarczy spojrzeć na osobę reżysera i scenarzysty i wszystko staje się jasne....

Pozdrawiam.