Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Purpurowe rzeki

strumyk

Purpurowe rzekiPurpurowe rzeki (2000) Francja

reżyseria: Mathieu Kassovitz
scenariusz: Jean-Christophe Grangé, Mathieu Kassovitz
aktorzy: Jean Reno, Jean-Pierre Cassel, Dominique Sanda, Vincent Cassel, Nadia Fares
zdjęcia: Thierry Arbogast
muzyka: Bruno Coulais
montaż: Maryline Monthieux

na podstawie: książki Jean-Christophe'a Grange'a

 (4/10)

"Purpurowe rzeki" warto obejrzeć jedynie ze względu na dwie sceny – pierwszej w całym filmie, całkiem szokującej, trwającej w czasie napisów początkowych z ładnie brzmiącą muzyką w tle oraz robiącej całkiem dobre wrażenie sekwencji pościgu samochodowego.  O reszcie lepiej zapomnieć.

Film prawie w ogóle nie trzyma w napięciu, jest nudny i przydługi.  Akcja rozwija się niemiłosiernie powoli, a kolejne morderstwa nie robią na nas żadnego wrażenia.  Tego kto jest mordercą możemy domyślić się na jakieś pół godziny przed końcem seansu, a rozwiązanie całej zagadki jest nie dość, że naciągane to zupełnie nie satysfakcjonujące.  Scenarzyści - w tym autor książki – nawpychali do tego filmu co tylko się dało, ciekawe jednak dlaczego nic z niego w odpowiednim momencie nie wyciągają.  Mamy więc jakąś dziwną organizację, demony, eksperymenty genetyczne i nazistów.  I tak można niestety wymieniać bez końca.

Aktorzy grają przeciętnie, dialogi momentami są drętwe i typowo głupio amerykańskie (pomimo, że film jest francuski), a humor pojawiający się w niektórych scenach to juz kompletna pomyłka.  Podobnie jak wyjęta jakby z innego filmu żałosna scena bijatyki.  Co to miało być?  Plus na sam koniec beznadziejne zakończenie, które jest gwoździem do trumny tego i tak już okropnego filmu.

niedziela, 26 sierpnia 2007, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
countersv
2007/08/28 22:03:35
Nie był taki zły. W zasadzie jedna scena była niepotrzebna (mordobicia, które nic kompletnie nie wniosło do fabuły). Sam film był całkiem niezły.

Btw: film mógł być co najwyżej "francuski", bo "Francuzki" to mogły w nim jedynie pupami kręcić :)
-
countersv
2007/08/28 22:04:59
Jeszcze jedno: a widziales druga czesc? Od razu dalbys pierwszej dwa punkty wiecej, bo inaczej ci skali nie starczy i bedziesz musial minusy wprowadzic :)
-
milczacy_krytyk
2007/09/01 16:10:08
Bosh... faktycznie, dopiero teraz widzę ten błąd... Ostatnio mam wrażenie, że im częściej piszę, tym coraz więcej robię błędów. hmmm...