Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Simpsonowie: Wersja kinowa

...lead, not to read

Simpsonowie: wersja kinowaSimpsonowie: Wersja kinowa (2007) USA

reżyseria: David Silverman
scenariusz: Al Jean, Ian Maxtone-Graham, James L. Brooks, Matt Groening, Matt Selman, Mike Scully, Mike Reiss, David Mirkin, Jon Vitti, John Swartzwelder
głosy: Dan Castellaneta, Julie Kavner, Nancy Cartwright, Yeardley Smith, Harry Shearer, Hank Azaria, Pamela Hayden, Tress MacNeille, Russi Taylor, Marcia Wallace, Maggie Roswell
muzyka: Hans Zimmer

 naciągane (7/10)

Oj zawiodłem się na Simpsonach i to nawet bardzo.  Nie wiem, może za wiele oczekiwałem od tego filmu (obejrzałem wiele spotów i clipów przed premierą), a może po prostu Simpsonowie w kinie to nie to samo co w tv.

Fakt, faktem wersja kinowa jest wypełniona po brzegi dowcipami.  Gag goni gag, zabawna scenę następną.  Poziom niestety nie jest równy, a niektóre pomysły miałem wrażenie,  pochodzą jakby z trochę innych filmów.  Twórcy bardzo luźno traktują swoje dziecko co można zobaczyć przy napisach końcowych, pasku reklamowym wyskakującym w czasie jednej ze scen, czy "to be continued".  O dziwo jednak i nie wiem dlaczego ale jakoś pomimo tego natłoku komediowych scen prawie nic mnie nie śmieszyło.  Może to dlatego, że przy produkcji pracowało zbyt wielu scenarzystów, przez co każdy chciał napisać coś od siebie?  Nie wiem...

W założeniu The Movie miało być blockbusterem i główne założenia raczej spełnia - są żarty, dużo akcji i mało myślenia.  Mnie jednak jakoś ta ekologiczna historia z kopułą i ucieczką z miasta na Alaskę nie porwała.  Ogólnie coś z tym filmem jest nie tak, bo nawet główne postacie - czyli choćby Homer, Marge, Bart czy Lisa wydawały mi się jakieś inne, obce.

Nie podobała mi się też nowa, zbyt wygładzona, czysta i ładna kreska, która różni się od tej serialowej.  Nie wspomnę tu już o scenach, w których dwuwymiarowi bohaterowie poruszają się w 3d, a niestety jest ich sporo i wyglądają one okropnie.  To dziwne, ale oglądając serial miałem wrażenie, że mieszkańcy Springfield są ludzcy, jakby mieli duszę, a w filmie są jedynie zwykłymi kreskówkami.  W The Movie gdzieś zniknął duch Simpsonów, to czyste wariactwo, które miało jednak jakiś sens i do czegoś dążyło, ten cięty humor i nawet moralizatorstwo, które nie rzucało się nachalnie w oczy.  The Movie jest jakby filmem wykorzystującym jedynie postacie  z serialu, ale z serialem związku raczej nie mającym.  Za mało tu Simpsonów w Simpsonach. Szkoda...

Bardzo żałuję też, że muzyki nie napisał twórca motywu przewodniego Simpsonów czyli Danny Elfman.  Jego zwariowana muzyka rewelacyjnie pasowałaby do filmu.  A tak prócz głównego motywu otrzymujemy zwyczajną, niczym się nie wyróżniającą znikająca w obrazie muzykę Hansa Zimmera (prócz genialnego chóralnego utworu SpiderPig) , która jakby potwierdza to, że The Movie ma mało wspólnego z duchem serialu i jest niestety zwykłą komedyjką.

Może jednak Homer miał rację mówiąc, że bezsensem jest oglądanie filmu w kinie, gdy za chwilę pojawi się on w tv.  Może tak jak niektóre filmy po prostu muszą być obejrzane w kinie, a w tv wiele tracą, tak z Simpsonami jest na odwrót?  Może mieszkańcy Springfield po prostu lepiej wypadają na małym ekranie? 
Gdybym miał ocenić film jako odcinek specjalny serialu to powiedziałbym, że jest ok, jednak jako osobna praca, jest słabo.

środa, 08 sierpnia 2007, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
aniabuzuk
2007/08/08 23:40:08
Nie mam az tak krytycznej opinii o filmie, jak Ty, ale faktem jest, ze wersji kinowej zabraklo absurdu i politycznej niepoprawnosci znanej z serialu. Jesli ktos nastawil sie tylko na gagi i niewymyslne zarty, z pewnoscia bawil sie dobrze. Ci, ktorzy liczyli na wiecej surrealistycznego humoru, zawiedli sie. Mowia, ze gdzie kucharek szesc, tam nie ma co jesc. Gdzie jedenastu pisalo, tam sie slabo ogladalo.