Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Szklana pułapka 4.0

tatuś na 5+

Die Hard 4.0Szklana pułapka 4.0 (2007) USA

reżyseria: Len Wiseman
scenariusz: Mark Bomback  
aktorzy: Bruce Willis, Timothy Olyphant, Justin Long, Maggie Q, Cliff Curtis, Jonathan Sadowski, Mary Elizabeth Winstead
zdjęcia: Simon Duggan
muzyka: Marco Beltrami
montaż: Nicolas De Toth

na podstawie: John Carlin :"A Farewell to Arms" (artykuł) 

 (7/10)

Zachęcony bardzo dobrymi zwiastunami oraz pozytywną recenzją Ani z bloxów skusiłem się na Szklaną pułapkę 4.0.  Poprzednich trzech części nie widziałem, więc przy tej recenzji nie sugerowałem się wrażeniami z poprzednich filmów.

W gruncie rzeczy to nie przepadam za takimi filmami, gdzie jeden niezniszczalny człowiek musi uratować cały Świat i oczywiście zabić gościa odpowiedzialnego za cały bałagan.  Jednak o dziwo 4.0 podobało mi się bardzo.  McClane tym razem musi uratować "jedynie" USA, hakera Matta Farrella oraz swoją córkę przed terrorystami komputerowymi.

Praktycznie od samego początku rozpoczyna się właściwa akcja  - która zwalnia jedynie na chwilę w połowie filmu -  czyli strzelaniny, pościgi i bójki.Wszystko zrealizowane profesjonalnie, szybko i efektownie.  Oczywiście jak to w tego typu filmach bywa, bohaterowie są kilka razy silniejsi i sprawniejsi niż prawdziwi ludzie, ale o dziwo zupełnie to nie razi.  Tak samo kilka niemożliwych i przesadzonych scen da się obejrzeć bez zażenowania, wręcz z przyjemnością, co jest dużym sukcesem twórców, ponieważ najczęściej nie potrafię przełknąć naciąganych akcji, a tu kupiłem je bez problemu.

Kolejny plus za sam pomysł na nową część, a więc trochę inne zagrożenie terrorystyczne.  W dobie coraz większego uzależnienia od komputerów taki atak jest coraz bardziej prawdopodobny i twórcy idealnie wykorzystali dzisiejsze lęki i obawy przed totalnym paraliżem informatycznym.  Oczywiście wszystko w filmie jest dosyć umowne, ale i tak ten szkic robi duże wrażenie. 

Jeśli chodzi o aktorów to spisali się poprawnie.  Duet Willis - Long, a więc glina zaprawiony w tego typu akcjach i całkowicie nieświadomy niczego haker, wypadł naprawdę dobrze.  Od czasu do czasu jest zabawnie a przez to, że McClane jest niejako nie z tej epoki, wyjaśnienia tego co dzieje się na ekranie są jednocześnie wyjaśnieniami dla widzów.  Brawa dla Willisa, facet pomimo pięćdziesiątki na karku trzyma się świetnie.
Nie poradził sobie niestety z rolą Timothy Olyphant.  Jego czarny charakter jest płaski i bez wyrazu.  A szkoda, bo materiał na "bad guya" był naprawdę świetny - chyba po raz pierwszy motywy jakie kierowały tym „złym” wydały mi się logiczne i uzasadnione.

Kolejne plusy to bardzo dobra, choć tylko ilustracyjna muzyka Marco Beltramiego i dobre zdjęcia Simona Duggana oraz montaż dzięki któremu prawie wszystkie sceny akcji widzimy dokładnie.  I jeszcze raz napiszę, bo to się rzadko zdarza: porządny, zabawny, dobrze napisany scenariusz unikający patosu, pompatyzmu czy powiewającej flagi.

czwartek, 26 lipca 2007, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
aniabuzuk
2007/07/26 18:12:20
Ciesze sie, ze poszedles i Ci sie podobalo. Czasem cos im sie tam w tym Hollywoodzie uda :-)
-
2007/07/29 23:36:49
ja prawie na świeżo (film widziałam w piątek) ale mam podobnie pozytywne wrażenia...
film dobry na relaksik i odmóżdzenie po ciężkim tygodniu
także zaliczę do UDANYCH!
(ps. muszę nadrobić zaległości kinowe i to był kutemu pierwszy krok!)
-
milczacy_krytyk
2007/07/30 09:18:12
Powodzenia w nadrabianiu! Ja jakoś ciągle mam za mało czasu lub ochoty na zaległe filmy. A lista jest już długa :/

Pozdrawiam