Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Scoop - Gorący temat

jezioro łabędzie

ScoopScoop - Gorący temat (2006) USA, Wielka Brytania

reżyseria, scenariusz: Woody Allen
aktorzy: Hugh Jackman, Scarlett Johansson, Ian McShane, Woody Allen
zdjęcia: Remi Adefarasin

 (7/10) trochę naciągane

Nigdy nie byłem fanem Allena i chyba nigdy nim nie zostanę.  Jak dotąd widziałem tylko cztery jego filmy - średnie "Melinda i Melinda", "Klątwa skorpiona", rewelacyjne "Wszystko gra" i teraz "Scoop".  Czy był warto obejrzeć ten ostatni? Raczej tak.

Tak prawdę powiedziawszy to na nowy film Allena wybrałem się z powodu głównych aktorów - fantastycznej Scarlett Johansson i Hugh Jackmana, w którym po "Źródle" i "Prestiżu" zaczynam dostrzegać prawdziwego aktora.  Na tej parze całe szczęście nie zawiodłem się.  Zagrali bardzo dobrze, pasowali do siebie, coś pomiędzy nimi iskrzyło i to było widać na ekranie.
Trochę denerwował mnie natomiast Woody, który niezbyt przekonująco wypadł jako magik i pomocnik młodziutkiej reporterki szukającej tematu na pierwszą stronę.

"Scoop" ogląda się dobrze.  Co prawda film jest trochę za wolny, nie za bardzo skomplikowany, za mało w nim energi, napięcia (jak na historię kryminalną) i ogólnie czegoś w nim brakuje, choć dokładnie nie potrafię powiedzieć czego.  Po seansie odczuwamy lekki niedosyt chyba, że potraktujemy ten obraz jako pewnego rodzaju miłą, lekką ciekawostkę, wtedy te półtorej godziny nie wyda się straconym czasem.

Jeśli chodzi o humor, to jest już trochę gorzej.  Co prawda pomysł ze Śmiercią oraz kilka powiedzonek Allena jest znakomitych i wypadają naprawdę dobrze, ale niestety Scoop śmieszny nie jest.  Przynajmniej nie tak jak mógłby być.  Co najwyżej zaśmiejemy się kilka razy i to wszystko.

czwartek, 03 maja 2007, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2007/05/03 23:23:32
Witam
Pisanie o tych czterech filmach w kontekście osądzania W.Allena to tak, jakbyś chciał osądzić urodę dziewczyny po fotografii jej stóp. Piszę to jako fan Allena i ktoś, kto widział prawie wszystkie filmy genialnego kpiarza. Allen ma 72 lata i w tej chwili z pełną świadomością bawi się filmem. Zatrudnia jakich chce aktorów (bo to większa nobilitacja zagrać u niego, niż choćby u Spielberga) i kręci dokładnie to, co chce.Jasne, to nie są najlepsze filmy nowojorczyka, ale daj Boże, aby wszyscy reżyserzy robili takie słabe filmy, bowiem tych w ogóle by nie było. W tej chwili Allen to już nie energia czy mistrzostwo słownego lub sytuacyjnego dowcipu. Teraz jest to mistrz lekkiego, zabawnego i bardzo eleganckiego kina. Allen kręci teraz filmy przede wszystkim dla swoich inteligentnych fanów, których tyle lat wychowywał. To oni znajdą w jego najnowszych obrazach intertekstualne gierki, twórcze rozwijanie dawnych tematów, cytaty z innych filmów czy wręcz autocytaty. Ileż samoświadomości wytrawnego filmowca, a zarazem autoironii jest obsadzenie siebie w roli magika-nieudacznika. A czymże jest filmowiec, jak nie magikiem, iluzjonistą? Allen wie, że już nie ma tyle pomysłów i energii co przy kręceniu "Bananowego czubka" czy "Śpiocha". Wie, że jest już takim właśnie magikiem-iluzjonistą, który tylko dzięki wielkiemu dystansowi do siebie potrafi zainteresować widzów.
Mam nadzieję, że nie jesteś fanem kina, który ogląda tylko nowości, bo z tymi jest w najlepszym wypadku słabo. Allen to przede wszystkim starsze filmy. Szczerze polecam "Bananowy czubek", "Śpiocha", Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie...", no i absolutnie genialne "Manhattan", "Annie Hall" oraz "Zelig".
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2007/05/04 12:39:54
Ja Allena nie osądzam właśnie dlatego, że znam jedynie cztery jego filmy. Specjalnie o tym napisałem we wstępie, żeby już na samym początku zaznaczyć, że nie jestem fanem Woody'ego i Scoopa oglądałem jako zwykły widz.

Nie, nie oglądam samych nowości, staram się nadrabiać zaległości, ale obecnie mam niesamowicie mało czasu nawet na bieżące premiery, więc chwilowo oglądam jedynie to co leci w kinach i tv - żeby i z tego nie mieć zaległości...