Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
W stronę słońca

proch

W stronę słońcaW stronę słońca (2007) Wielka Brytania

reżyseria: Danny Boyle
scenariusz: Alex Garland
aktorzy: Chris Evans, Cillian Murphy, Rose Byrne, Michelle Yeoh, Troy Garity, Mark Strong, Cliff Curtis, Hiroyuki Sanada, Benedict Wong
zdjęcia: Alwin H. Kuchler
muzyka: Karl Hyde, John Murphy, Rick Smith

 (6/10)

Dobry zwiastun ma ogromną siłę przekonywania.  Czasem potrafi nawet zachęcić widza do obejrzenia filmu, z gatunku, za którym on nie przepada.   I tak właśnie było w przypadku trailera do "W stronę słońca", który dosłownie wbił mnie w fotel i skutecznie zmusił do obejrzenia "Sunshine" pomimo, że nie przepadam za filmami katastroficznymi mówiącymi o ratowaniu świata przez grupkę wybrańców.

Początek tej opowieści jest bardzo dobry.  Akcja rozwija się powoli, bez pośpiechu, wręcz leniwie.  Bohaterów poznajemy nie od razu i nie bezpośrednio.  Dobrym zabiegiem jest też nie pokazywanie tego co dzieje się na Ziemi - co tak powszechne jest w innych tego typu flmach. 

Bardzo ładne - niekiedy przepiękne czarno-złote zdjęcia, ciekawa scenografia i dobre efekty specjalne budują niesamowity, niepowtarzalny klimat i powodują, że po częsci czujemy się jak bohaterowie filmu w przestrzeni kosmicznej, zdala od domu, bez możliwości powrotu czy ratunku.  Reżyserowi udaje się pokazać, że ta ośmioosobowa załoga jest skazana na siebie, na swoje humory, wady i musi jakoś sobie radzić z narastającym napięciem i ciągłymi konfliktami. 

"Sunshine" udało się pokazać coś czego tak bardzo brakowało innym produkcjom sf.  Otóż bez problemu czuć tu ogromną pustkę kosmosu, tę próżnię, która otacza bohaterów i ich całkowitą samotność.  W tej czarnej ogromnej przestrzeni (świetna scena, gdy załoga pierwszy raz widzi Merkurego) znajdują się jedynie Ikarus - statek wyglądający jak meduza (niestety gdy dłużej pomyśli się nad sensem takiego kształtu, to wydaje się on idiotyczny) i Słońce - niesamowite, fascynujące i potężne.

Postacie naszkicowane są w miarę dobrze - są to co prawda znane już z innych filmów klisze, ale scenarzyta stara się je jakoś modyfikować - a ich zachowania na pierwszy rzut oka wydają się logiczne.  Trochę drażni jedynie ta całkowita gotowośc całej załogi do poświęcenia życia za pozostałych, ale da się to przeżyć i wytłumaczyć sobie tym, że jednak waga sprawy jest ogromna.  Poza tym (na całe szczęście) więcej patosu i patriotycznej papki w "Sunshine" nie ma. Na plus można jeszcze prócz bardzo dobrych zdjęć i udźwiękowienia (które miejscami porusza aż garderobą widza), zaliczyć idealną muzykę i całą sekwencję rozgrywającą się na IkarusI

I jeśli chodzi o plusy to niestety to by było na tyle.
Mniej więcej od połowy filmu, aż do samego tragicznego zakończenia, nowy obraz Boyle'a gwałtownie obniża loty.  Praktycznie z każdą sceną coraz bardziej się pogrąża i powoduje rosnący niesmak u widza, że tak dobry materiał na poważne sf można było tak zmarnować.  Scenarzysta wprowadza kolejne, jeszcze bardziej efekciarskie sceny, niestety coraz mniej logiczne i prawdopodobne.  Z powolnego sf robi się przez to sensacja, a co gorsze póżniej bzdurny horror.  Bez żadnych wyjaśnień autorzy pokazują nam kolejne coraz to gorsze pomysły na rozwiązanie całej historii, które całkowicie kłócą się z klimatem pierwszej części filmu.  Chyba największym jednak błędem twórców było wprowadzenie postaci Pinbackera (nachalne nawiązanie do Obcego R.Scotta) - niby zombie - który pojawia się znikąd gdy scenarzyście kończą się pomysły na to jak pozabijać załogę Ikarusa.  A na dodatek końcówka filmu jest tak niesamowicie chaotyczna, że bardziej przypomina teledysk niż film.

W zasadzie powinno być 5/10, ale jednak wrażenie po seansie, gdy wychodzimy z ciemnej sali kinowej na niesamowicie słoneczny dzień po "Sunshine" jest ogromne i za to jeden plusik więcej.

Pierwsze rozczarowanie roku....

czwartek, 26 kwietnia 2007, milczacy_krytyk
Tagi: sci-fi

Polecane wpisy