Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Nagi instynkt

fatalne... zauroczenie

Nagi instynktNagi instynkt (1992) Francja, USA

reżyseria: Paul Verhoeven
scenariusz: Joe Eszterhas
aktorzy: Michael Douglas, Sharon Stone, George Dzundza, Jeanne Tripplehorn, Denis Arndt, Leilani Sarelle
zdjęcia: Jan De Bont
muzyka: Jerry Goldsmith

 (8/10)

Po 14 latach od premiery "Nagiego instynktu" było mi wreszcie dane obejrzeć ten film. Spodziewałem się zwyklego, przewidywalnego thrillerka, z kilkoma scenami łóżkowymi. A tu wielka niespodzianka.

Nie wiem jakie reakcje u widzów wzbudzał "Nagi instynkt" tuż po premierze, ale na mnie zrobił naprawdę duże wrażenie. Film ma niesamowity klimat, atmosferę i bardzo trzyma w napięciu. Zagadkowe morderstwa ciekawią i nie pozwalają widzom na uwolnienie się od ciągłych pytań, czy to aby na pewno Catherine zabija? Czy moze ktoś ją chce wrobić? Albo ma wspólniczkę.
Nie chce mi się aż wierzyć, że ten film powstał tak dawno temu. Na tle obenych thrillerów tego typu, spokojnie daje sobie radę z konkurencją.

Niewątpliwie przynajmniej połowę sukcesu "Nagi instynkt" zawdzięcza Sharon Stone, która w roli Catherine jest niesamowita. Tajemnicza, uwodzicielska, pewna siebie, zdolna do wszystkiego a jednocześnie... ludzka. Michael Douglas jako jej partner wypada dobrze, ale mnie nie zachwyciła jego gra.

Kolejnym plusem jest scenariusz Joe Eszterhasa. Co prawda część dialogów może wydawać sie tandetna, ale nie sposób odmówić tej historii oryginalności, odwagi i sprawnego napisania. Sceny erotyczne są odważne - szczególnie jeśli pomyslimy o tym, że światło dzienne ujrzały one ponad 10 lat temu - ale nie przesadzone i zrobione "ze smakiem". O wielkosci scenariusza świadczy też choćby scena przesłuchania Tramell, która jest juz od dawna kultowa.

"Nagi instynkt" nie byłby tak dobry bez rewelacyjnej muzyki Jerrego Goldsmitha, która buduje napiecie, tajemniczość i jak dla mnie uszlachetnia tą historie. Magiczny motyw przewodni z filmu już dawno wrył mi sie w pamięć i napewno na długo w niej pozostanie.

Na pochwałe zasługuje też niejednoznaczne - w obecnych produkcjah bardzo rzadkie - zakończenie, które teoretycznie wszystko tłumaczy, ale daje widzom mozliwość samodzielnego odpowiedzenia na główne pytania filmu.

niedziela, 29 kwietnia 2007, milczacy_krytyk
Tagi: thriller

Polecane wpisy

Komentarze
2007/04/29 21:26:23
Witam
Świetny, bezkompromisowy film. Widać, że aktorzy wierzyli, iż film może poruszyć. I poruszył, jeszcze jak. W wielu krajach film w kinach puszczano po wycięciu kilku najostrzejszych scen. Mnie podobał się przede wszystkim klimat ostry niczym nowa żyletka. Nic w tym filmie nie było jednoznaczne. Tak naprawdę nie ma w nim ani jednego pozytywnego bohatera. Wszystkie działania naznaczone są grą, cały film jest przecież grą, której zwieńczeniem jest zakończenie.

Drugiej części nie chcę oglądać. Podobno jest wyrafinowana jak aktorstwo Jeana-Clauda Van Damma i Dolpha Lundgrena razem wziętych.
Pozdrawiam

-
aniabuzuk
2007/04/30 21:43:07
Stone zagrala role zycia. Wyrachowana, cyniczna femme fatale. Ogladalam po raz drugi pare miesiecy temu i bawilam sie znakomicie. Klasyka :-)
-
2009/05/02 10:32:22
joe eszterhas nie napisał scenariusza "fatalnego zauroczenia"!
autorem jest nicholas meyer!
-
milczacy_krytyk
2009/05/02 10:47:25
Jasne, ale w tej notce opisywałem "Nagi Instynkt" do którego scenariusz napisał Joe Eszterhas, a nie "Fatalne zauroczenie"...
Dla ścisłości - "fatalne... zauroczenie" nad plakatem pisane czarną czcionką to tytuł notki, a tytuł opisywanego filmu znajduje się w prawym górnym rogu przy posterze (pisany zieloną czcionką)