Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Jasminum

a co się dziwisz?

 Jasminum (2006) Polska

reżyseria i scenariusz: Jan Jakub Kolski
aktorzy: Janusz Gajos, Wiktoria Gąsiewska, Krzysztof Globisz, Grażyna Błęcka-Kolska, Adam Ferency, Franciszek Pieczka, Bogusław Linda, Grzegorz Damięcki
zdjęcia: Krzysztof Ptak
muzyka: Zygmunt Konieczny

 (6/10)

Jak to zwykle z polskimi filmami bywa, miało być rewelacyjnie, a wyszło tak sobie...

Całe szczęście nie jest znowu aż tak źle.  Są przynajmniej trzy powody dla których warto obejrzeć Jasminum. 
Pierwszym z nich jest rewelacyjna muzyka Zygmunt Koniecznego, która od samego początku urzeka i wprowadza nas w nietypowy, spokojny nastrój.  Już dawno nie słyszałem w polskim filmie tak dobrego soundtracku.
Drugim i trzecim powodem są genialna Wiktoria Gąsiewska w roli Eugieni i jak zwykle fantastyczny Janusz Gajos jako Brat Zdrówko.  To praktycznie dzięki nim ten film ma jakiś wyraz, do czegoś dąży, jest śmieszny i chce się go oglądać.  To oni go dźwigają, nadają tempo i powodują, że widz jako tako przywiązuje się do bohaterów.  Gdyby nie oni Jasminum byłoby nijakie i nieciekawe.

Niestety ale to koniec zalet filmu Kolskiego. 
Film jest za wolny, za mało dynamiczny, klimat co chwilę gdzieś znika, dialogi są średnie - przynajmniej te, które zdołamy usłyszeć, bo jak zwykle nagłośnienie jest takie, że słyszymy wszystko dookoła ale nie rozmowy aktorów.  Za dużo jest tu scen niezrozumiałych, za późno wyjaśnianych.  Cała historia niestety jest nieciekawa, przerysowana.  Można powiedzieć, że w Jasminum jest za mało bajki w bajce, lub za dużo fantastyki w rzeczywistości.  Zapewne w założeniu Kolskiego historia miała być zagadkowa, magiczna, wzruszająca.  Niestety taka nie jest, bo reżyser nie zdecydował się w końcu w którą stronę tak na prawdę chce poprowadzić swój film.  A szkoda, bo materiał był bardzo dobry...

poniedziałek, 09 kwietnia 2007, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2007/04/09 16:45:37
Bardzo zdziwiłem się czytając Twoją recenzję. Dla mnie ten film był przepiękny. Najważniejsze w nim było pokazanie świata, w którm dobra materialne nie odgrywają większego znaczenia. Kolski zadaje w nim wydaje się fundamentalne pytanie - "być czy mieć"? Świat, który wybrał "mieć" codziennie widzimy na TVN24, a więc ten zafascynowany zdobywaniem władzy, pieniędzy, panowaniem nad drugim człowiekiem, czy zaspokajaniem swoich chorobliwych ambicji. Kolski pokazał, że może istnieć inny świat, gdzieś na peryferiach tego skażonego chorobą materializu i konsumpcji. Ambasadorami tego świata są zakonicy, a więc przedstawiciele kościoła, który dawno przestał być wzorem duchowości. Uwikłany w zachłanne gromadzenie dóbr materialntch, politykę i pychę wszechwiedzy przestał być pastrzem i nauczycielem kontemplacji. Ten dobry kościół Kolski pokazał też jako wzór skromności. Obserwując zachowanie dziewczynki zakonnicy rozumieją, iż prawdziwe życie nie polega tylko i wyłącznie na jego aspekcie duchowym. Pełnia życia to wschodnie yin i yang, równowaga między tym co duchowe i materialne.
"Film jest za wolny, za mało dynamiczny (...)" W filmie filozoficznym chciałbyś akcji? Czy w "Siódmej pieczęci" albo "Tam, gdzie rosną poziomki" Bergmana należy szukać akcji? To tak jakbyś zarzucił serii Bondów, iż w tych filmach nie stawia się fundamentalnych o istotę człowieczeństwa.
"Cała historia niestety jest nieciekawa, przerysowana. Można powiedzieć, że w Jasminum jest za mało bajki w bajce (...)" Tu zaprzeczasz sam w sobie. Genologia bajka opiera się na przerysowaniu, wskazaniu pewnych prawd, morału czy nauki dla odbiorcy często za pomocą elementów fantstycznych. Bajka musi być więc pewnym ekstraktem świata rzeczywistego. Zderza ona w sobie dwa wyraźne światopoglądy, tu reprezentowane przez Nataszę i braciszków, aby wskazać, iż prawdziwym życiem, sponatanicznym i oryginalnym żyje tylko mała Gienia. Brat Zdrówko i matka dziewczynki rozumieją to dopiero po wgłębieniu się w tajemnicę klasztoru.
O pieknie, oryginalności i wielopłaszczyznowości tego filmu mógłbym jeszcze wiele pisać. Bo naprawdę jest co oglądać i na pewno wszystkiego nie dojrzy się po trzecz czy nawet czterech seansach.
Pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2007/04/09 23:28:31
"Najważniejsze w nim było pokazanie świata, w którm dobra materialne nie odgrywają większego znaczenia" Niby tak, ale zauważ, że klasztor po prostu jest takim miejscem, gdzie zapomina się o rzeczach doczesnych, materialnych i nie ma się innego wyboru. Ja wolę gdy w filmie takie odwrócenie się od szarej rzeczywistości dnia codziennego pokazane jest na zwykłych ludziach, którzy są otoczeni, wręcz bombardowani materialnością, przyziemnością i którzy muszą z nią walczyć, bo chcą...

"W filmie filozoficznym chciałbyś akcji?" Nie zrozumiałeś mnie. Oczywiście, że nie chcę aby w tego typu filmie pojawiły się bieganiny, strzelaniny i akcja typowa dla filmów sensacyjnych. Miałem na myśli pewne uczucie, pewien nerw, który by mnie elektryzował, przywiązywał do ekranu, zmuszał do oglądania filmu, który pomimo, że powolny, wciskałby mnie w fotel i mijał szybko, prawie niezauważenie. Dla mnie Jasminum za bardzo sie ciągnęło. Zabrakło w nim energii, impulsu, zycia...

Odnośnie stwierdzenia "za mało bajki w bajce" chodziło mi o to, że Kolski zamiast zdecydować się czy zostaje na ziemi (o czym z resztą napiałem w swojej recenzji), czy decyduje się na odlot w przestworza, skacze ciągle niezdecydowany miedzy tymi dwoma podejściami do histori. Inaczej mówiąc denerwowało mnie niesprawne połączenie zwykłej szarej rzeczywistości z wprowadzanymi co pewien czas fantastycznymi wydarzeniami.

Pozdrawiam.