Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Klucz do koszmaru

bać się, znaczy uwierzyć

 Klucz do koszmaru (2005) USA

reżyseria: Iain Softley
scenariusz: Ehren Kruger
aktorzy: Kate Hudson, Gena Rowlands, John Hurt, Peter Sarsgaard
zdjęcia: Daniel Mindel
muzyka: Ed Shearmur

 (8/10)

"Klucz do koszmaru" kręcił się koło mnie już od dłuższego czasu.  Już podczas realizacji zaciekawił mnie ze względu na scenarzystę Ehrena Krugera, który 3 lata wcześniej napisał scenariusz do amerykańskiej wersji "Ringu", która wg mnie jest do tej pory najlepszym remake'm j-horroru ze wszystkich jakie powstały.  Później trochę się rozczarowałem zwiastunem, ale pozytywne opinie widzów i świetne hasło reklamowe, podsycały moją ciekawość co do tego projektu.  Niestety spóźniłem się i film zniknął z kin.  Całe szczęście jest jednak telewizja.

Żałuję, że nie zdążyłem wybrać się na "Klucz..." do kina.  Pewnie wywarłby na mnie jeszcze większe wrażenie.
Tak jak "The Ring" i ten horror Krugera jest trochę inny od wszystkich ostatnio powstających.  Rozwija się bardzo powoli, ale akcja wyraźnie prze do przodu, w od samego początku określone miejsce.  Czujemy to i z napięciem oglądamy kolejne coraz to bardziej "śmiałe" sceny.  Z jednej strony niby nic się nie dzieje - bo przecież czy może nas wystraszyć lusterko, albo sparaliżowany staruszek?, oczywiście, że nie - ale z drugiej strony czujemy niepokój, i wiemy, że coś tu nie gra.  "Klucz do koszmaru" jest tym typem horroru w którym nie podskakujemy na fotelu.  On nie straszy chwilowo ale ciągle, za to bardziej spokojnie. 

Bohaterowie zachowują się w miarę logicznie i prawdopodobnie.  Postacie Caroline, Violet i Luke są naszkicowane sprawnie i dobrze, są wyraziste, przez co czujemy coś do nich i kibicujemy im - oczywiście szczególnie głównej bohaterce całkiem dobrze zagranej przez Kate Hudson.
Kruger przez cały seans wodzi nas za nos, pokazuje nam niepełny obraz całej historii, który wyjaśnia dopiero na samym końcu.  Bardzo zaskakującym i przewrotnym końcu, który podnosi wartość tego horroru.  Musze się przyznać, że nie do końa domyśliłem się o co tak na prawdę chodzi w tej historii.  I za to należy się duży plus dla Krugera, bo zrobił to co do niego należało.  Nabrał mnie.

"Klucz do koszmaru" jest trochę inny niż się spodziewałem po zwiastunach.  Nie znaczy to oczywiście, że jest zły.  Nastawiłem się na kolejny horror o hoodoo, magi, itp i po części to otrzymałem.  Właśnie, na całe szczęście tylko po części.  "Klucz..." ma klimat, bardzo dobre zdjęcia Daniela Mindela, dającą się słuchać muzykę Eda Shearmura i wreszcie "żywych" bohaterów, których twórcy starają się jakoś dokładniej i bardziej subtelnie nam przedstawić.


"za dużo myślimy o czasie, zamiast go wykorzystać"

sobota, 30 grudnia 2006, milczacy_krytyk

Polecane wpisy