Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ludzkie dzieci

dziecka płacz

 Ludzkie dzieci (2006), Kanada, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Alfonso Cuarón
scenariusz: Paul Chart, Mark Fergus, Hawk Otsby, Alfonso Cuarón, Timothy J. Sexton
aktorzy: Clive Owen, Julianne Moore, Michael Caine, Chiwetel Ejiofor, Charlie Hunnam, Claire-Hope Ashitey
zdjęcia: Emmanuel Lubezki
muzyka: John Tavener

na podstawie: powieści P.D. James

 (8/10)

Brakuje mi ostatnio dobrych filmów sf. Oprócz najnowszych dwóch dokonań Spielberga od kilku lat nie widziałem obrazu, który by mnie zaciekawił, wciągnął, poruszył.
Z filmów Alfonso Cuaróna widziałem "I twoją matkę też" - całkiem ciekawy dramat i trzecią ekranizację przegód Harrego Pottera, która według mnie jest jak na razie najlepszą, najbardziej realną częścią z trzech pierwszych.
I dlatego zdecydowałem się na obejrzenie Ludzkich dzieci.

Ludzkie dzieci są filmem zupełnie nie hollywoodzkim. Mało tutaj efektów specjalnych - a jak już są to raczej niewidzoczne, nie ma spektakularnych scen akcji, pościgów, łatwych rozwiązań. Twórcy skupiają się na postaciach, opowiadanej historii i przedstawieniu jak najbardziej realnie i prawdopodobnie świata przyszłości. A ten jest przerażająco podobny do tego w którym sami żyjemy

Ludzkie dzieci warto obejrzeć choćby z powodu czterech rewelacyjnych scen, które wbijają się nam do głowy i na długo w niej pozostają. Sceny ucieczki samochodem w lesie przed imigrantami, ucieczki z farmy, jednej długiej sekwencji walki nakręconej bez cięć przed szpitalem, oraz wzruszającej cichej sceny przed zniszczonym szpitalem, która w rewelacyjny sposób ukazuje bezsens wojen i wszelkiego rodzaju konfliktów. Wszystkie te momenty są niesamowicie realistyczne, prawdopodobne a przez to nieobojętne dla nas. Dzięki rewelacyjnej pracy kamery i zdjęciom Emmanuela Lubezki mamy wrażenie to co widzimy na ekranie rozgrywa się naprawdę, że znajdujemy sie w centrum prawdziwych wydarzeń.

Plusem Ludzkich dzieci są z pewnością role głównych aktorów czyli Clive'a Owena, który bardzo dobrze zagrał zmęczonego życiem Theo, Julianne Moore i oczywiście Michaela Caine'a jak i bardzo dobra muzyka - szczególnie operowe głosy w niektórych momentach filmu.

Cuarón tym filmem zabrał głos na temat kilku bardzo ważnych i aktualnych tematów jak terroryzm, konflikty zbrojne, fanatyzm religijny, problemy z nadmiarem imigrantów, rasizm, kłamstwa władz państw. Ludzkie dzieci mówią także, po prostu o nas samych. O naszych zachowaniach w ekstremalnych sytuacjach. O naszym gorszym "ja". O nadzei, wierze, przypadku. O naszym stosunku do nas samych i do Boga. Wielość wątków poruszanych przez reżysera nie jest wadą tego filmu, niestety jednak Cuarón trochę za bardzo powierzchownie mówi o tych wszystkich problemach. Nie skupia się na nich, jedynie pokazuje je nam i zostawia. To my sami musimy dalej je rozwinąć...

Drugim minusem filmu są za często pojawiające się skróty. Niektóre sytuacje (np w obozie imigrantów) czy zachowania bohaterów (np żony Jaspera) są dla nas kompletnie niezrozumiałe. Oczywiście dobrze, że Ludzkie dzieci nie są filmem łopatologicznym, że reżyser nie tłumaczy nam wszystkiego po kilka razy, ale znowu nadmiar niedopowiedzeń też nie jest dobry.

sobota, 04 listopada 2006, milczacy_krytyk
Tagi: dramat sci-fi

Polecane wpisy