Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Godsend

życie przeszłością...   

 Godsend (2004), USA, Kanada

reżyseria: Nick Hamm 
scenariusz: Mark Bomback
aktorzy: Robert De Niro, Greg Kinnear, Rebecca Romijn, Cameron Bright
muzyka: Brian Tyler
montaż: Niven Howie, Steve Mirkovich  

 (7/10)


Przed obejrzeniem Godsend pomyślałem sobie, że Robert De Niro nie grywa w złych filmach.  Po seansie.... nie zmieniłem zdania.

Godsend zaczyna się radośnie, prawieże sielankowo.  Rodzice wraz z synkiem Adamem świętują jego ósme urodziny.  Wszyscy są radośni, uśmiechnięci.  Do czasu gdy wydarza się wypadek, w którym ginie Adam.  Jednak bardzo szybko pojawia się tajemniczy Naukowiec, który oferuje pomoc zrozpaczonym rodzicom.

Tak więc sam pomysł na film jest ciekawy i interesujący.  Kolejne wydarzenia w Godsend wprowadzane są - co niespotykane dla horroru - bardzo, bardzo powoli.  Napięcie wzrasta ale ...spokojnie.  Godsend nie jest tym typem horroru w którym leje się ciągle krew.  I bardzo dobrze.  Tu ważniejsza jest atmosfera, nastrój i tajemnica dziwnego zachowania Adama po jego kolejnych ósmych urodzinach.

Na pochwałę w filmie zasługuje montaż i muzyka Bryana Tylera.  Gra aktorska także stoi na całkiem wysokim poziomie, zaczynając od De Niro, a kończąc na młodym Cameronie Bright, który według mnie bardzo dobrze poradził sobie z rolą Adama.

Godsend jest bardziej dramatem psychologicznym niż thrillerem.  Scen typowo straszących jest tu naprawdę niewiele.  Ale według mnie to dobrze.  Godsend ciekawie pokazuje jak wielką tragedią jest strata dziecka - jedynego dziecka.  Co przeżywają wtedy rodzice i do czego są zdolni, by odzyskać spokój, szczęście.  Pokazuje, że ten ból nie przechodzi, że on zawsze będzie towarzyszył człowiekowi.  Pokazuje jak ludzie są przywiązani do swoich bliskich, pokazuje, że po tak nagłej stracie potrafimy jedynie żyć przeszłością.  Bo czyż "wskrzeszenie" Adama nie było powrotem do przeszłości?  Czy trzymanie starych zdjęć przez matkę nie było przeżywaniem tego, co już dawno minęło?  Godsend pokazuje, że takie ciągłe wspominanie przeszłości jest toksyczne, że nie da się tak żyć i że w końcu to nas wykończy, zemści się na nas.

Dodatkowo Godsend porusza temat klonowania ludzi, majstrowania w genach.  Pokazuje całkiem z resztą dobrze, że jesteśmy na to za głupi, że nie potrafimy tego robić i nie powinniśmy poprawiać Boga.  Pokazuje, że wiemy jeszcze o sobie samych stanowczo za mało i każda ingerencja w naszych genach, ponieważ jest robiona po omacku, może i prawie na pewno skończy się źle.

Nie przypuszczałem, że będę zadowolony po obejrzeniu tego filmu.  Szkoda tylko, że scenarzyści nie mieli za bardzo pomysłu na zakończenie tej historii.  Brak w Godsend puenty, jakiegoś podsumowania, zakończenia losów rodziny Duncan.

sobota, 19 sierpnia 2006, milczacy_krytyk

Polecane wpisy